Sędziowie o Jakubie K.: dalsza jego praca jako asystenta sędziego jest "niedopuszczalna"

TVN24

Jakub K., który pokazywał zdjęcia europosłów na szubienicach, nie wrócił do pracy od marca (wideo z 11.03.2019 r.)tvn24
wideo 2/7

Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Katowicach domagają się zwolnienia z pracy Jakuba K., który brał udział w demonstracji, na której wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach. W uchwale zgromadzenia sędziów, do której dotarł portal tvn24.pl, dalsze jego zatrudnienie jako asystenta sędziego uznano "za niedopuszczalne". K. jest na zwolnieniu lekarskim i odmówił nam komentarza.

Gdy Jakub K. w listopadzie 2017 r. brał udział w manifestacji narodowców - jak pisaliśmy na początku marca - pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości, do którego trafił na zasadzie czasowej delegacji z Sądu Rejonowego w Gliwicach.

Jakub K. "ucieka na zwolnienia"

Po zakończeniu delegacji przez Ministerstwo Sprawiedliwości w lutym 2018 r., K. wrócił do gliwickiego sądu, a od września jest asystentem sędziego w sądzie apelacyjnym w Katowicach.

Według informacji tvn24.pl, od naszej publikacji 11 marca Jakub K. nie wrócił do pracy. Najpierw był na urlopie wypoczynkowym, potem na urlopie związanym z egzaminem adwokackim, do którego się przygotowywał. Następnie wziął wolne na opiekę nad bliską osobą, a teraz - do końca kwietnia - jest ponownie na zwolnieniu lekarskim.

- Prezes sądu rozważa podjęcie kroków wobec tego asystenta, ale nie może nic zrobić, bo ucieka on na zwolnienia. Dlatego sędziowie postanowili zabrać głos w tej sprawie - tłumaczy nasz rozmówca z katowickiego sądu.

Sędziowie: dalsze zatrudnienie niedopuszczalne

W piątek zgromadzenie sędziów tego sądu przyjęło w tej sprawie uchwałę.

"Po ujawnieniu się informacji, że zatrudniony w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach na stanowisku asystenta sędziego (…) brał czynny udział w publicznym wieszaniu na szubienicach portretów polskich deputowanych do Parlamentu Europejskiego, Zebranie Sędziów Sądu Apelacyjnego w Katowicach dalsze jego zatrudnienie w tym charakterze uznaje za niedopuszczalne i zobowiązuje prezesa Sądu Apelacyjnego do podjęcia kroków zmierzających do niezwłocznego rozwiązania z nim stosunku pracy".

Nasz rozmówca tłumaczy, że uchwała jest wyrazem opinii sędziów, ale prezes sądu nie musi się do niej stosować.

Prezesem Sądu Apelacyjnego w Katowicach od listopada 2017 r. jest Witold Mazur, który objął funkcję, podobnie jak 10 innych prezesów sądów na Śląsku, po odwołaniu poprzedników przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

"Nieskazitelny charakter"

Ziobro rozporządzeniem wydanym w 2013 r. określił warunki przeprowadzania konkursu na stanowisko asystenta sędziego. Kandydaci przechodzą test, piszą pracę i mają rozmowę kwalifikacyjną przed komisją, która najlepszych z nich przedstawia prezesowi sądu, który podejmuje decyzję o zatrudnieniu.

Osoba pełniąca tę funkcję musi spełniać wymogi określone w art. 155 ustawy o ustroju sądów powszechnych - musi być obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej korzystającym z pełni praw publicznych, mieć co najmniej 24 lata i tytuł magistra prawa oraz charakteryzować się "nieskazitelnym charakterem".

- Asystent składa też oświadczenie, że nie toczy się przeciwko niemu żadne postępowanie. Ale tych oświadczeń nikt nie weryfikuje. Sprawdzamy, czy zostały złożone - mówił nam w marcu jeden z sędziów.

Według naszego rozmówcy z katowickiego sądu apelacyjnego, zatrudnienie K. odbyło się bez konkursu, co jest normalne w sytuacji, gdy asystent przenosi się z innego sądu. Musi jednak spełniać określone warunki wymagane od asystenta sędziego.

Jakub K. spełnia wymóg dotyczący postępowań, bo we wszczętym po pikiecie narodowców z szubienicami śledztwie, podobnie jak inni uczestnicy, ma status świadka.

Jakub K. "nie zamierza komentować sprawy"

25 listopada 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego, zgromadziło się kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk narodowych pod hasłem "Stop współczesnej Targowicy". Kilku z nich, w tym Jakub K., stało z symbolicznymi szubienicami, na których powieszono zdjęcia sześciorga europosłów. Kilka dni później katowicka prokuratura wszczęła śledztwo, które pod koniec zeszłego roku zostało przedłużone do maja bieżącego roku.

Jakuba K. - za pośrednictwem Roberta Winnickiego, posła i prezesa Ruchu Narodowego, z którym prawnik jest związany - poprosiliśmy o odniesienie się do sprawy. Winnicki odpisał nam, że K. "nie zamierza komentować sprawy".

Autor: Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl