Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk poda się do dymisji

TVN24


Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk w programie telewizyjnym poinformował, że zrezygnuje ze stanowiska. Oficjalnie złoży dymisję w parlamencie w najbliższy wtorek. Rezygnacja Jaceniuka przychodzi po tygodniach nieudanych konsultacji ws. utworzenia nowego rządu.

- Podjąłem decyzję o podaniu się do dymisji ze stanowiska premiera Ukrainy - oświadczył Jaceniuk w programie telewizyjnym "10 minut z premierem".

"Bezmyślny bieg w miejscu"

Ustępujący szef rządu powiedział przy tym, że jego partia Front Ludowy pozostaje w koalicji z prezydenckim Blokiem Petra Poroszenki. Ocenił jednocześnie, że kryzys polityczny, w wyniku którego odchodzi z Rady Ministrów, został wywołany sztucznie.

- Dążenie do zmiany jednego człowieka zaślepiło polityków i sparaliżowało ich wolę wprowadzania realnych przemian. Proces zmiany rządu przekształcił się w bezmyślny bieg w miejscu – powiedział Jaceniuk. Jaceniuk wyraził nadzieję, że po jego dymisji w jak najkrótszym terminie powołany zostanie nowy rząd. Na jego szefa typowany jest obecny przewodniczący parlamentu Ukrainy Wołodymyr Hrojsman.

- Rozwiązanie sytuacji nareszcie jest osiągalne. W parlamencie odradza się większość koalicyjna. Nowa umowa koalicyjna oparta jest na celach i zasady naszej Rady Ministrów – podkreślił Jaceniuk.

Co będzie robił?

Ustępujący premier podzielił się z telewidzami swoimi planami na przyszłość. Powiedział, że będzie chciał zająć się m.in. kontrolą działalności koalicji i działać na rzecz zwiększenia zagranicznego wsparcia dla Ukrainy.

- Od dziś widzę swoje zadania szerzej, niż na stanowisku premiera: nowa ordynacja wyborcza, reforma konstytucyjna, reforma sądownictwa i koalicyjna kontrola nad działalnością nowego rządu. Międzynarodowe wsparcie Ukrainy. Członkostwo w Unii Europejskiej i NATO. Jest to część mojego programu – oświadczył.

Jaceniuk odchodzi. Co dalej?

Kryzys polityczny na Ukrainie trwa już od lutego i wywołany został brakiem poparcia parlamentu właśnie dla rządu Jaceniuka. Od ub. roku zarzucało mu się zbyt powolne reformy i niezdecydowanie w zwalczaniu korupcji. Sam Jaceniuk powtarzał wielokrotnie, że gotów jest podać się do dymisji, pod warunkiem powstania nowej umowy koalicyjnej i w przypadku poznania składu nowego rządu. Rozmowy koalicyjne prowadzone przez prezydencki Blok Petra Poroszenki i Front Ludowy Jaceniuka nie przyniosły przełomu. We wtorek Julia Tymoszenko z Batkiwszczyny oświadczyła, że jej partia przechodzi do opozycji parlamentarnej i nie będzie więcej uczestniczyła w toczących się w Kijowie negocjacjach koalicyjnych w sprawie nowego rządu.

Zdaniem niektórych ekspertów Tymoszenko liczy od pewnego czasu, że na Ukrainie odbędą się wcześniejsze wybory parlamentarne.

W niedzielę 3 kwietnia, dwa dni wcześniej, prezydent Poroszenko zażądał od parlamentu, by koalicja została powołana w jak najkrótszym czasie. W wywiadzie telewizyjnym szef państwa dał do zrozumienia, że jeśli to nie nastąpi, podejmie decyzję o rozwiązaniu parlamentu.

Wcześniej Poroszenko wielokrotnie wypowiadał się przeciwko wcześniejszym wyborom. Argumentował, że mogą zachwiać one sytuacją w kraju w związku z konfliktem, który Ukraina toczy w swych wschodnich obwodach z prorosyjskimi separatystami oraz zaszkodzić współpracy Kijowa z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.

Nie wiadomo, czy dymisja Arsenija Jaceniuka przybliży ukraińskich polityków do rozwiązania kryzysu, czy spowoduje szybkie rozpisanie wyborów.

Autor: adso/kk / Źródło: PAP