Zdzisław K., syn byłego prezesa telewizji rządowej, został oskarżony przez prokuraturę o zgwałcenie dziewięcioletniej Magdaleny. W grudniu 2025 akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Kwidzynie. Jak mówi nam teraz Mariusz Kaźmierczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku, sąd ten 2 stycznia wystąpił z wnioskiem o przekazanie sprawy do innej jednostki.
Jak tłumaczy nam sędzia Kaźmierczak, postanowienie zostało wydane przez Sąd Rejonowy w Kwidzynie ze "względów ekonomii procesowej". - Większość świadków zamieszkuje w Gdańsku albo w pobliżu Gdańska - wyjaśnia sędzia.
Dokument jeszcze nie dotarł do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Kiedy tak się stanie, sąd podejmie decyzję w ciągu tygodnia.
O sprawie pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza".
Zdaniem prokuratury Zdzisław K. wielokrotnie zgwałcił małoletnią Magdalenę (w trakcie opisywanych przez prokuraturę czynów miała dziewięć lat). Do tych zdarzeń miało dochodzić wiosną i latem 2009 roku w Gdańsku oraz w leśniczówce, w której rodzina Kurskich i rodzina Magdaleny wspólnie spędzali wakacje.
Zdzisław K. nie przyznał się do winy
Jak czytamy w akcie oskarżenia, Antoni Zdzisław K., "wykorzystując zależność emocjonalną i społeczną pokrzywdzonej, pod pretekstem masażu i nagrody w postaci wspólnych gier i zabaw, a także uniemożliwiając pokrzywdzonej swobodne opuszczenie pokoju przez jego zamknięcie na klucz, doprowadził małoletnią do obcowania płciowego".
Zdzisław K. usłyszał zarzuty w połowie września 2025 roku. Nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, ale zdaniem prokuratury są one sprzeczne z ustaleniami śledztwa. Oskarżony przeszedł też badania psychologiczne i seksuologiczne, co jest powszechną procedurą przy badaniu tzw. przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności.
Po zakończonych czynnościach w prokuraturze we wrześniu 2025 roku reporter TVN24 rozmawiał z Antonim Zdzisławem K. - To jest przede wszystkim atak na polską prawicę i polską rodzinę. Ja nic złego nie zrobiłem, a atak jest wymierzony w mojego ojca, który jest odważnym politykiem prawicy. (…) Dołożę wszelkich starań, aby prawda wyszła na jaw - powiedział wtedy K.
Mężczyzna twierdzi, że wersja zdarzeń przedstawiona przez pokrzywdzoną to "jej wymysł".
Oskarżonemu grozi od dwóch do 12 lat więzienia.
Sprawa dwukrotnie umarzana
O tym, że Zdzisław K. mógł krzywdzić małoletnią Magdalenę, prokuratura dowiedziała się w 2015 roku. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła matka dziewczyny, a śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie. Magdalena została przesłuchana w obecności psychologa. Mówiła o wydarzeniach sprzed lat, do których dochodziło za zamkniętymi drzwiami w prywatnej leśniczówce na Warmii.
Zeznała wtedy, że po raz pierwszy Zdzisław miał ją skrzywdzić, kiedy miała mniej niż dziewięć lat. Syn Jacka Kurskiego był osiem lat starszy. Czyny miały się powtarzać przez kilka kolejnych sezonów wakacyjnych. Sprawa dwukrotnie - w 2017 i 2019 roku - była umarzana przez gdańską prokuraturę. Prokuratorki nie chciały w ogóle rozmawiać z jednym ze świadków, a biegłego, który uznał zeznania pani Magdaleny za wiarygodne, przesłuchiwała sama szefowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku - Teresa Rutkowska-Szmydyńska. Później awansowała i z Gdańska trafiła do Prokuratury Krajowej. Po zmianie rządu śledczy przeprowadzili audyt i nie mają wątpliwości: prokuratorki stanowczo się pośpieszyły.
Zeznania kobiety jako pierwsza publikowała "Gazeta Wyborcza" w 2020 roku w reportażu "Koszmar Magdy w leśniczówce".
Autorka/Autor: MAK/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24