Szczyt G20 w Australii

Szczyt G20 w Australii

Zakończony w niedzielę szczyt G20 w australijskim Brisbane był demonstracją braku wspólnego języka między Rosją i Zachodem, niezbędnego do prowadzenia konstruktywnego dialogu - ocenia w poniedziałek dziennik "Wiedomosti". Było momentami ostro, ale to Putin, wyjeżdżając szybko ze szczytu, uniknął konieczności stanowczej reakcji na końcowe deklaracje innych.

Rosja chciałaby być trzecim światowym biegunem i wrócić do statusu superpotęgi globalnej - ocenił w "Faktach po Faktach" były szef dyplomacji Andrzej Olechowski. Niestety wbrew swojej woli Putin odgrywa w ostatnim czasie wyłącznie rolę obserwatora, a nie głównego gracza. - To był zły tydzień dla Putina i Rosji - dodał polityk.

Plan był taki: przywódca dostaje do potrzymania niedźwiadka koalę, głaszcze go przez chwilę, robi zdjęcie i oddaje zwierzę obsłudze. Wszystko skomplikowało się, kiedy zwierzaka miał potrzymać prezydent Rosji Władimir Putin. Mały koala - jak donoszą australijskie media - mocno wbił pazury w ramię Putina. Cała sytuacja podobno bardzo rozbawiła premiera Australii.

Władimir Putin opuści szczyt G20 wcześniej niż planował - taka plotka pojawiła się w czasie szczytu G20 w sobotę. Miała to być odpowiedź rosyjskiego prezydenta na nieprzyjemne przywitanie przez zachodnich polityków w Brisbane w Australii, gdzie obradują szefowie największych gospodarek świata. Rzecznik Kremla zdementował jednak te doniesienia i zapewnił, że Putin zostanie do końca.

Oficjalnie otwierając szczyt G20 premier Australii Tony Abbott zapowiedział w sobotę, że przywódcy najbogatszych państw świata skoncentrują się na problemach związanych z pobudzeniem wzrostu gospodarczego i zwiększeniem liczby miejsc pracy. Tymczasem przed budynkiem, w którym odbywają się obrady przywódców trwa pokojowa manifestacja, której uczestnicy są niezadowoleni m.in. z obecności w Brisbane Władimira Putina.