Jak podała CBS News, ofiary śmiertelne niedzielnej zbrodni w Shreveport w stanie Luizjana były w wieku od roku do 14 lat. Choć nie wszystkie szczegóły zbrodni są jasne, według wstępnych ustaleń śledczych napastnik najpierw oddał strzały na ulicy, a następnie udał się do pobliskiego domu, w którym zamordował ośmioro dzieci.
Służby otrzymały zgłoszenie o strzałach tuż po godzinie 6 rano. Sprawca zbiegł z miejsca zbrodni i ukradł samochód. Policjanci rozpoczęli pościg, ostatecznie zastrzelili uciekającego.
Policja zidentyfikowała sprawcę. To Shamar Elkins. Jak podają służby, był ojcem siedmiorga z zastrzelonych dzieci. Nie ma informacji dotyczących ósmego dziecka.
Ranne zostały trzy osoby. Do szpitala w stanie ciężkim trafiły dwie dorosłe kobiety, a nastolatek odniósł obrażenia niezagrażające życiu.
Zbrodnia w Shreveport w Luizjanie
Sytuację po tragedii w Shreveport relacjonował z USA korespondent TVN24 Jan Pachlowski. - Jak zwykle w tego typu przypadkach w Stanach Zjednoczonych wybucha dyskusja o zbyt łatwym dostępie do broni. Ona jest bardzo gorąca przez kilka dni i następnie ucicha. Ucichnie, bo nie mówi się na ten temat do kolejnej tego typu masowej strzelaniny, których niestety w Stanach Zjednoczonych nie brakuje - ocenił.
Szef policji Wayne Smith przyznał, że skala tragedii jest niewyobrażalna, i zapewnił o szczegółowej analizie wszystkich zgromadzonych dowodów. Lokalne władze wskazują na tło związane z przemocą domową.
Radny Grayson Boucher zaznaczył, że ponad 30 procent zabójstw w Shreveport ma związek z konfliktami domowymi, a ten pojedynczy akt przemocy spowodował drastyczny wzrost statystyk kryminalnych w mieście.
Burmistrz Tom Arceneaux określił wydarzenie jako prawdopodobnie najtragiczniejszą sytuację w historii Shreveport, podkreślając, że dotyka ona całą społeczność.
Sytuacja jest monitorowana przez władze stanowe oraz federalne, w tym Biały Dom. Śledczy potwierdzili, że sprawca działał sam. Motyw jego działania pozostaje przedmiotem dochodzenia.