W depeszy skierowanej do placówek dyplomatycznych napisano, że przeprowadzenie przeglądu jest konieczne w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie i jej potencjalnymi "skutkami ubocznymi" - podał dziennik "Washington Post".
Jak podkreśliła gazeta, podobne polecenia wysyłano w ostatnich tygodniach do placówek dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie, lecz wygląda na to, że wtorkowy komunikat jest pierwszym, który rozesłano do placówek na całym świecie w związku z wojną z Iranem.
Nie wiadomo, czy wezwanie ze strony Departamentu Stanu ma związek z nowymi ostrzeżeniami albo informacjami wywiadowczymi na temat potencjalnych ataków. Dziennik przypomniał jednak, że wiele amerykańskich ambasad było celem uderzeń ze strony Iranu i jego sił sojuszniczych od początku wojny 28 lutego. Kilka misji dyplomatycznych czasowo zamknięto, a personelowi polecono opuszczenie niektórych krajów.
Reakcja Departament Stanu
Rzecznik Departamentu Stanu nie potwierdził doniesień "The Washington Post", informując "The Independent", że nie komentuje wewnętrznej komunikacji w kontekście bezpieczeństwa personelu i obiektów USA. Dodał, że każda ambasada na Bliskim Wschodzie zwołała Komitety Działań Nadzwyczajnych przed rozpoczęciem przez Stany Zjednoczone ataku na Iran, jak również w trakcie operacji wojskowej.
Według rzecznika, powołanie Komitetów Działań Nadzwyczajnych (EAC) jest uwarunkowane szeregiem czynników operacyjnych i niekoniecznie oznacza istnienie konkretnego zagrożenia.
Liczne ataki na USA. Dotarli do dokumentów
Ugrupowania zbrojne w Iranie przeprowadziły 292 ataki na amerykańskie obiekty od 28 lutego - wynika z jednego z dokumentów, do których dotarł "Washington Post". Napisano w nim też, że grupy uzbrojonych mężczyzn chodzą po domach, szukając informacji na temat obywateli USA.
Z jednego z dokumentów wynika, że budynek, w którym mieszka amerykański personel dyplomatyczny w Izraelu, został uderzony w weekend przez "przechwyconą irańską głowicę balistyczną, która nie wybuchła". Nikt nie został ranny.
Zaatakowana została ambasada USA w Bagdadzie. Placówka ogłosiła wstrzymanie działalności i wezwała Amerykanów w Iraku do opuszczenia kraju. Po porannym ataku doszło do kolejnego, o czym poinformowały we wtorek irackie służby bezpieczeństwa.
Z kolei ambasada USA w Rijadzie po niedawnym ataku dronowym jest częściowo "nie do naprawienia". Fragmenty dachu się zawaliły, a niektóre inne części obiektu były zadymione - relacjonuje dziennik.
Mimo tego, że większość zagrożeń dotyczy amerykańskich placówek na Bliskim Wschodzie, odnotowano też kilka przypadków przemocy w innych miejscach, np. przed konsulatem USA w Toronto, w stronę którego dwóch mężczyzn oddało kilka strzałów, i ambasady w Oslo, gdzie doszło do eksplozji.
Opracował Adam Styczek /lulu
Źródło: PAP, The Independent
Źródło zdjęcia głównego: Reuters