Premier Włoch: migracja to nie terroryzm


Premier Włoch Paolo Gentiloni powiedział w czwartek, że zagrożenie terrorystyczne "nie upoważnia do niesłusznego stawiania znaku równości między migracją a terroryzmem”. Mówił o tym po obradach komisji ds. badań nad radykalizacją i ekstremizmem dżihadystów.

Na konferencji prasowej po tym spotkaniu szef rządu stwierdził, że konieczna jest bardziej skuteczna polityka migracyjna, która połączy "działalność humanitarną i udzielanie gościny z jednej strony z linią rygoru i sprawnego odsyłania z drugiej strony". Gentiloni zauważył, że Włochy podejmują wielki wysiłek w ramach zwalczania radykalizacji i zagrożenia terrorystycznego. Jego zdaniem potrzebne jest też zaangażowanie wspólnot islamskich, aby i one uczestniczyły w działaniach prewencyjnych. Włoski premier mówił, że procesy radykalizacji zachodzą przede wszystkim w więzieniach i w internecie. - To tam należy działać, by temu zapobiegać - zaznaczył. Gentiloni zwrócił uwagę na specyfikę Włoch, mówiąc, że pod względem liczb "radykalizacja jest mniejsza niż w innych krajach". - Ale fakt, że mamy niższą liczbę osób zradykalizowanych czy też zagranicznych bojowników, nie powinien nas prowadzić do lekceważenia tego zjawiska i potrzeby jego zrozumienia - ostrzegł.

We Włoszech rośnie radykalizacja wśród kobiet i nieletnich

Koordynator komisji profesor Lorenzo Vidoni, informując o jej pracach, powiedział, że szacuje się, iż w szeregach Państwa Islamskiego walczy około 100 bojowników pochodzących z Włoch. Jego zdaniem to także mniej niż w przypadku innych krajów. - Obecnie jednak, jeśli chodzi o liczbę osób wyjeżdżających z Włoch, by przyłączyć się do dżihadystów, notuje się niewielki wzrost - dodał Vidoni. Ponadto profesor stwierdził, że we Włoszech rośnie radykalizacja wśród kobiet i nieletnich. Minister spraw wewnętrznych Marco Minniti, mówiąc o szerzeniu się ekstremizmu i propagandy fundamentalistów w internecie, oświadczył, że przeciwko temu należy prowadzić "batalię, która nie może być ograniczona do jednego kraju". Wskazał na potrzebę stworzenia międzynarodowej "sieci ochronnej" w internecie, by zablokować rozpowszechnianie się tego zjawiska. Jego zdaniem będzie to możliwe tylko w przypadku współpracy między rządami a wielkimi dostawcami internetu.

Autor: tmw/kb