Spór o jedzenie kanapek na plaży. "Szkodzą wizerunkowi"

kanapka
Turyści na sycylijskiej plaży
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Czy jeśli na prywatnej plaży zapłacisz za leżak i parasol, to możesz jeść kanapki przyniesione ze sobą? W ostatnich dniach dyskusja na ten temat rozgorzała we Włoszech. Głos w sprawie zabrał nawet prezydent regionu Apulia.

W ostatnich dniach we Włoszech trwa dyskusja w sprawie jedzenia własnych przekąsek na prywatnych plażach. Jak pisze "Guardian", zaczęło się od tego, że w miejscowości Vieste w regionie Apulia w zeszły weekend pewna kobieta przyszła na plażę z dwójką dzieci. Zapłaciła za leżaki i parasol, a w torbie miała swoje kanapki. Sęk w tym, że na prywatnej plaży, z której korzystali, wprowadzono zakaz przynoszenia własnej żywności. Gdy obsługa to zauważyła, kobieta została upomniana. Sprawa trafiła do mediów.

35-latka o imieniu Rosaria w rozmowie z "Corriere della Sera" przyznała, że choć zdaje sobie sprawę z obowiązującego na tej plaży zakazu, to "z dwójką dzieci nie może sobie pozwolić na to, by codziennie kupować kanapki w barze albo jeść w restauracji". - Przygotowuję je więc w domu, chowam w torbie, a gdy przychodzi pora obiadu, pozwalam dzieciom jeść je nad wodą - dodała.

Spór o kanapki na plaży

Głos w sprawie zabrało stowarzyszenie Assoturismo Capitanata, zrzeszające przedstawicieli branży turystycznej obszaru Capitanata w Apulii. Zdaniem przewodniczącego organizacji Nicoli Ragno, zabierane ze sobą własne posiłki "szkodzą wizerunkowi" ośrodków plażowych. Jego zdaniem wielu plażowiczów nie zabiera ze sobą jedynie małej kanapki. - W większości przypadków są to pełne posiłki: makarony, owoce, desery, napoje, wszelkiego rodzaju potrawy - powiedział w rozmowie z "Corriere della Sera".

- Wynikają z tego problemy związane z higieną, gospodarką odpadami i ogólnym porządkiem, a jednocześnie utrudnia to świadczenie usług, w które właściciele ośrodków inwestują znaczne środki i angażują wyspecjalizowany personel - dodał.

Według niego "ośrodki plażowe to nie tylko zwykłe odcinki plaży", ale przedsiębiorstwa, które inwestują w bezpieczeństwo czy utrzymanie plaży. - Główną grupę klientów stanowią turyści z całych Włoch i z zagranicy. Obniżenie standardów oznaczałoby zaszkodzenie wizerunkowi, jaki Apulia budowała przez lata - zaznaczył.

Władze bronią prawa do własnych kanapek

W obronie plażowiczów stanął jednak prezydent regionu Apulia Antonio Decaro. Przyznał, że był zaskoczony, gdy usłyszał, że jedzenie kanapek na plaży może zostać uznane za psucie wizerunku regionu. - Nikt nie może ci zabronić jedzenia na plaży posiłków, które przyniosłeś z domu - powiedział w nagraniu na Facebooku. - Ceny leżaków i parasoli są już i tak wygórowane. Morze jest dobrem wspólnym i nie może stać się luksusem - dodał.

"Guardian" zauważa, że we Włoszech jest bardzo dużo prywatnych plaż, choć ich udział w całkowitej linii brzegowej różni się w zależności od regionu. To od około 20 procent na Sardynii do 70 procent w Emilii-Romanii i Ligurii. Większość z nich oferuje usługi barowe i restauracyjne, jednak w ostatnich latach Włosi zaczęli się od nich odwracać ze względu na często wysokie ceny.

Źródło: "Guardian", "Corriere della Sera"
Czytaj także: