WikiLeaks ujawnia raporty ws. Nangar Khel

Świat

Aktualizacja:
ISAFWszystko zaczęło się od "klasycznego" ataku na patrol

Wśród 92 tysięcy tajnych dokumentów opisujących wojnę w Afganistanie ujawnionych w poniedziałek, znajdują się też raporty o akcji polskich żołnierzy w Nangar Khel. Podczas ostrzału wioski 16 sierpnia 2007 roku od polskich granatów moździerzowych zginęło sześciu cywili.

Wydarzenia z feralnego sierpniowego dnia opisują trzy raporty napisane przez amerykańskich oficerów. Nie zawierają jednak one żadnych dotychczas nieznanych treści, które odstawały by od już znanej wersji przebiegu wydarzeń.

Autor zaznacza, że posiadane przez niego informacje nie są pełne, ponieważ nie ma pełnego oglądu sytuacji. Ponadto nie mógł porozmawiać z Polakami, ponieważ prokuratorzy odcięli do nich dostęp.

Zaczęło się od pułapki

Dokumenty opisują incydent z poranka 16 sierpnia, kiedy patrol w którym jechali polscy żołnierze, został zaatakowany przy użyciu min-pułapek. Dwa pojazdy zostały uszkodzone, ale żadnemu z wojskowych nic się nie stało.

W wyniku szybkiej reakcji, udało się namierzyć czterech rebeliantów odpowiedzialnych za atak. Dwóch zatrzymano, albo pozostali uciekli. Przez kilka godzin żołnierze poszukiwali uciekinierów, kiedy około godziny 16 czasu lokalnego dostrzegli czterech innych rebeliantów w pobliżu wioski.

Pechowy ostrzał

W ich kierunku dwa polskie pojazdy otworzyły ogień z karabinów maszynowych. Przeciwnicy odpowiedzieli strzałami z broni ręcznej. W tym czasie Polacy rozstawili i przygotowali do akcji moździerze kalibru 60mm, z których następnie oddali, według wiedzy Amerykanina, 26 strzałów w kierunku domniemanego miejsca ukrycia rebeliantów w Nangar Khel.

Pierwsze granaty przeniosło, następne strzały były za krótkie. W końcu Polacy się wstrzelali i trzy pociski trafiły dokładnie w zabudowania, które były celem. Pierwszy wybuchł na podwórku przed domem, jeden na dachu a trzeci wpadł przez otwór do środka i eksplodował pośród gości weselnych, którzy byli zgromadzeni we wnętrzu.

Szybka reakcja

Kiedy Polacy zorientowali się w co trafili, starali się pomóc ofiarom. Trzy osoby zginęły na miejscu, dla pięciu rannych wezwano śmigłowce medyczne. Dwoje z nich zmarło zanim dotarła pomoc. Trójka została ewakuowana powietrzem do Bagram, niestety podczas operacji jedna z kobiet, która była w ciąży, straciła dziecko. Wszystkie ofiary miały liczne rany od odłamków granatów moździerzowych.

Amerykański oficer ubolewał nad faktem, że ofiary przybyły do wioski z znacznego obszaru, przez co wieść o tragicznym wypadku rozprzestrzeni się i zaszkodzi wizerunkowi sił NATO. Autor raportu pisze, że wspólnie z gubernatorem prowincji Paktika zorganizują spotkanie starszyzny plemiennej podczas którego całe zajście będzie wyjaśniane

Długotrwały proces

W wyniku polskiego śledztwa w związku z atakiem na ławie oskarżonych zasiadło siedmiu wojskowych: kpt. Olgierd C. (jako jedyny nie zgadza się na podawanie danych), ppor. Łukasz Bywalec, chor. Andrzej Osiecki, plut. Tomasz Borysiewicz i trzech starszych szeregowych: Damian Ligocki, Jacek Janik i Robert Boksa.

Sześciu podsądnych jest oskarżonych o zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi kara dożywotniego więzienia; siódmego oskarżono o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co grozi od 5 do 15 lat pozbawienia wolności.

W czerwcu sąd zwrócił się do prokuratury o uzupełnienie akt. Oznacza to praktyczne zawieszenie sprawy co najmniej do września.

Ujawnione przez WikiLeaks dokumenty nie zawierają żadnych dotychczas nieznanych treści, które odstawałyby od już znanej wersji przebiegu wydarzeń i mogłyby wpłynąć na przebieg procesu.

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: ISAF