Wikileaks: Nacisk na Polskę - gaz

Aktualizacja:

Rosja ma wiele środków nacisku [na Polskę], w tym opóźnienie w zatwierdzeniu umowy gazowej - czytamy w jednej z depesz z listopada 2009 roku, które ujawnił portal Wikileaks. Nota wysłana z ambasady amerykańskiej w Moskwie opisuje reakcje na zacytowane przez Interfax słowa Radosława Sikorskiego o tym, że rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe w 2009 r. były skierowane przeciwko Polsce i dlatego nad Wisłą powinny stacjonować siły amerykańskie. Wypowiedź ta jednak, nigdy nie padła i a za jej przytoczenie przepraszała rosyjska agencja Interfax.

W depeszy (CZYTAJ) czytamy, że rosyjskie media oraz urzędnicy są zaniepokojeni wypowiedzią szefa polskiej dyplomacji z początku listopada 2009 r. w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie.

W nocie napisano, że "w szczególności odnotowują" one wniosek Sikorskiego do sił amerykańskich o "obronę przeciwko rosyjskiej agresji " i jego stwierdzenie, że ostatnie ćwiczenia białorusko-rosyjskie ćwiczenia Zapad-2009 "były skierowane przeciwko Polsce". "Niektórzy rosyjscy urzędnicy szybko zwrócili uwagę, że komentarz Sikorskiego podkopuje nie tylko relacje z Polską, ale szkodzi również relacjom Rosja-USA i Rosja-NATO" - czytamy w depeszy.

Słowa Sikorskiego "absurdem"

Dalej czytamy w depeszy, że szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow powiedział dziennikarzom, że nie wierzy, by Sikorski faktycznie wypowiedział takie słowa. Dodał, że jeśli jednak coś takiego miało miejsce, to byłoby to dla niego "głębokim zdumieniem, bo rozmawiał z Sikorskim już wcześniej o problemach dotyczących bezpieczeństwa europejskiego".

Dimitrij Rogozin – przedstawiciel Rosji w NATO – nazwał słowa Sikorskiego "absurdem" i oznaką zwrotu w polityce Polski wobec Rosji. Konstantin Kosaczow z Komitetu ds. Stosunków Międzynarodowych Dumy uznał, że oświadczenia polskiego ministra „bezpośrednio zaprzeczają” poprawie relacji Rosja-USA i Rosja-NATO.

Interfax przekręcił słowa ministra

O apelu Radosława Sikorskiego było głośno zaraz po tym, jak wystąpił on w waszyngtońskim instytucie. "Chcielibyśmy, żeby Ameryka rozmieściła u nas swoje wojska jako tarczę przed rosyjską agresją" - cytowała słowa ministra rosyjska agencja informacyjna Interfax.

Zaraz pojawiły się sprostowania ze strony polskiej. Piotr Paszkowski, wtedy rzecznik prasowy MSZ mówił, że "ani minister, ani on nie przypominają sobie takich słów". Sam Radosław Sikorski powiedział, że jego słowa zostały przekręcone.

Później Interfax przyznała, że cytat ministra o amerykańskich wojskach umieściła w swojej depeszy omyłkowo. Agencja poinformowała, że dany cytat nie odpowiada rzeczywistości, przeprosiła za błąd, który nie był zamierzony, a - jak cytuje agencję Interfax IAR - "wynikał z niepoprawnej pracy reportera".

Środki nacisku

Tymczasem na końcu depeszy amerykańskiej ambasady czytamy, że rosyjskiemu rządowi „zajmie trochę czasu by przetrawić komentarz Sikorskiego i ocenić czy zmieniać obecny pozytywny trend w dwustronnych relacjach”. "Rosja ma wiele środków nacisku, w tym opóźnienie w zatwierdzeniu umowy gazowej" – czytamy. Cała nota kończy się stwierdzeniem, że Sikorski dostarczył Rosji antyzachodniej amunicji przeciwko ulepszonym relacjom z NATO i USA.

Podsłuchiwali?

W ujawnionej depeszy można także przeczytać o Biurze Bezpieczeństwa Europejskiego, które stworzyło polskie MSZ i które polscy dyplomaci żartobliwie nazywają "Biurem Zagrożeń ze Wschodu".

Według dyplomaty X, który został zaproszony do pracy w tym biurze będąc na placówce w Moskwie, rosyjskie MSZ dało mu do zrozumienia, że wie o tym departamencie i o tym, że on tam został zatrudniony.

Dyplomata X powiedział Amerykanom, że jedynym sposobem, żeby MSZ Rosji dowiedziało się o tym, mogło być podsłuchiwanie jego rozmów telefonicznych z Warszawą, podczas których pytano go, czy przyjmie pracę w biurze.

972 depesze z Polski

Od kilku dni portal Wikileaks publikuje informacje z poufnej korespondencji dyplomatycznej z placówek USA na całym świecie. Wiele z nich posiada klauzulę tajne. Początkowo mówiło się, że do mediów trafić może nawet do 2 milionów dokumentów – co byłoby największym przeciekiem w historii. Ostatecznie skoczyło się na 251 tysiącach.

W sumie najważniejsze światowe media dostały ponad 200 tys. dokumentów. 972 depesze pochodzą z Polski.

CZYTAJ WYBRANE, PRZETŁUMACZONE DEPESZE WWW.TVN24.PL/DOKUMENTY

CZYTAJ RAPORT O PRZECIEKU DOKUMENTÓW WIKILEAKS

Źródło: tvn24.pl