Skrajnie niebezpieczny trend z jazdą pod prąd. Pochłania coraz więcej ofiar

Policja na autostradzie po wypadku, w którym zginęło pięciu nastolatków
Skrajnie niebezpieczny trend w mediach społecznościowych. Pochłania coraz więcej ofiar
Źródło wideo: "Fakty" TVN
Źródło zdj. gł.: Niall Carson/PA Images/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W ciągu tygodnia w dwóch niemal identycznych wypadkach w Wielkiej Brytanii i Irlandii zginęło aż 12 osób. W obu przypadkach samochody jechały pod prąd, naśladując skrajnie niebezpieczny trend rozprzestrzeniający się w mediach społecznościowych.

Wśród ofiar ostatniego wypadku są dwaj policjanci i grupa młodych chłopaków, którzy zginęli w sobotę w okolicach Middlesbrough. Policja ścigała czerwonego Passata, bo wcześniej powiązano go z kilkoma incydentami. Miał też sfałszowane tablice rejestracyjne. Pościg zakończył się jednak kilka chwil przed czołowym zderzeniem z radiowozem, który znalazł się na drodze pędzących pod prąd.

Policja nie ujawniła jeszcze, czy na telefonach pasażerów Volkswagena znaleziono wideo z wypadku, ale wiadomo, że co najmniej jeden z jego pasażerów uczestniczył wcześniej w nagraniach niebezpiecznej jazdy i policyjnych pościgów. 

Niebezpieczny trend z jazdą pod prąd. Wiceminister apeluje

- Wiele razy słyszałem od szefów platform społecznościowych, że potrafią kontrolować się sami, że nie potrzebują ustaw z Westminsteru, żeby robić co należy. Teraz mogą to udowodnić - powiedział wiceminister obrony Wielkiej Brytanii Luke Pollard.

- Niech to usuną i niech nie zachęcają ludzi do robienia głupot na drogach, narażania życia i wrzucania tego do sieci, by inni uznali, że to dobry pomysł. To nie jest dobry pomysł - dodał.

Reakcja jest ostra, bo to kolejny taki wypadek. Kilka dni wcześniej pięciu nastolatków zginęło w Irlandii jadąc pod prąd skradzionym samochodem. W innych ucierpieli nie tylko łamiący przepisy, ale też ci, w których wjeżdżali czy potrącali. 

Pod podobnymi filmami pojawiają się komentarze, że to najlepszy sposób, by doświadczyć życia, tyle że w rzeczywistości to proszenie się o śmierć - zwracają uwagę policjanci. A politycy ostrzegają, że platformy społecznościowe mogą dostać wielomilionowe kary albo nawet zostać zablokowane, jeśli nie zareagują. 

Źródło: "Fakty" TVN
Czytaj także: