ROZMOWA PIASECKIEGO

"To nie jest Trybunał Konstytucyjny. To organ z defektem politycznym"

Siedziba Trybunału Konstytucyjnego
Nowacka: to nie jest Trybunał Konstytucyjny, tylko organ z pełnym defektem politycznym
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Marcin Obara
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W tej chwili to, co wydaje z siebie to gremium, nie ma dla nas żadnej mocy wiążącej prawnie - mówiła ministra edukacji Barbara Nowacka w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, pytana o przyszłość edukacji zdrowotnej, zaskarżonej przez PiS do Trybunału Konstytucyjnego. Nowacka broniła też decyzji o kandydaturze Macieja Berka na sędziego TK, przekonując, że "zmieniły sie realia".

Od nowego roku szkolnego w życie wejść miał nowy obowiązkowy przedmiot - edukacja zdrowotna. Posłowie PiS, na czele z Przemysławem Czarnkiem, zaskarżyli jednak do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie jego niekonstytucyjności, zwłaszcza zapisów dotyczących modułu o wiedzy o zdrowiu seksualnym.

- W tej chwili to, co wydaje z siebie to gremium, nie ma dla nas żadnej mocy wiążącej prawnie - powiedziała we wtorek w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 ministra edukacji Barbara Nowacka z KO. Według niej, obecnie "to nie jest Trybunał Konstytucyjny" a "organ z pełnym defektem politycznym, który oczywiście zamierzamy naprawić".

Co w przypadku, gdy TK wyda rozporządzenie, które część dyrektorów szkół będzie zamierzała respektować? - Obowiązują rozporządzenia ministra edukacji i o tym dyrektorzy wiedzą - odparła Nowacka.

"Tego mogliśmy się po nim spodziewać"
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

"Tego mogliśmy się po nim spodziewać"

"Publicystyka w wydaniu Czarnka"

Ministra odniosła się też do samego wniosku PiS. - PiS jak zwykle, tak jak to Czarnek, napisali bez sensu - oceniła, nawiązując do kandydata PiS na premiera, w przeszłości ministra edukacji w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

Jak zauważyła, politycy PiS w swoim wniosku "odwołują się do sformułowań, których w rozporządzeniu nie ma". - Na przykład piszą, że to jest promocja związków partnerskich, promocja antykoncepcji, tego typu formułują zarzuty. Wiedza nie jest promocją. Kiedy w szkołach informujemy na przykład o chorobach, na biologii, to nie znaczy, że ktoś je promuje - podkreśliła ministra.

W jej ocenie, we wniosku " jest dużo publicystyki". - To jest publicystyka w wydaniu Czarnka. Odwołują się do rzeczy, których w rozporządzeniu nie ma. Absurd, niekompetencja i hucpa - skwitowała Nowacka. 

Apel Episkopatu do MEN. "Może odrobina refleksji"

Członkowie prezydium Konferencji Episkopatu Polski zaapelowali w poniedziałek o "niezwłoczne przywrócenie właściwego miejsca" lekcjom religii w szkole. Jak napisali w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Episkopatu, "z niepokojem” obserwują decyzję o umieszczaniu jej przed lub po innych zajęciach, a także redukcję liczby godzin do jednej tygodniowo. Skrytykowali również zapisy wprowadzonej od 1 września edukacji zdrowotnej. Jak twierdzą, ich obawy dotyczą "wizji człowieka, małżeństwa i rodziny, jaka wyłania się z założeń programowych oraz publikowanych podręczników".

- Biskupi, jak co roku, przed 1 września próbują wywołać awanturę - odparła w TVN24 ministra edukacji. - Czemu atakują edukację zdrowotną? Zależy im na tym, żeby młodzież nie wiedziała, jak bronić się przed złym dotykiem? Zależy, żeby młodzież nie wiedziała, jak dbać o swoje zdrowie, jak się szczepić? - pytała. Według Nowackiej, "uderzenia biskupów w edukację zdrowotną pachną Braunem".

Jak podkreśliła, "zdrowie seksualne jest przedmiotem nieobowiązkowym”. - Trochę żałuję, ale taka jest pewna cena spokoju społecznego również dla nauczycieli - powiedziała.

Odnosząc się do kwestii lekcji religii, Nowacka odparła, że "my żeśmy się w tej sprawie z biskupami widzieli". - Jedna lekcja religii to jest racjonalne rozwiązanie i jest bardzo akceptowane społecznie. Rodzice uważają, że to jest właśnie taki model, jaki powinien być. Większość księży też dostrzega, że to jest znacznie lepszy model niż dwie godziny, gdzie niewiele się działo - przekonywała ministra.

Jak dodała, "jeżeli biskupom tak zależy, to niech zadbają, żeby młodzi ludzie chcieli chodzić na lekcje religii". - Młodzi ludzie uciekają od lekcji religii i ten odpływ widać z roku na rok coraz wyraźniejszy - zaznaczyła.

Zaapelowała w tym kontekście do biskupów "o odrobinę refleksji". - Czemu się Polacy w ogóle odsuwają od Kościoła? Czemu się społeczeństwo laicyzuje? I jaki to ma związek chociażby z ingerencją biskupów regularnie w politykę, ich udział w działaniach przeciwko kobietom albo pewne rozpasanie kleru, które oglądaliśmy przed chwilą? - wymieniała Nowacka.

Z rządu do Trybunału? "Zmieniły się realia"

Maciej Berek, do niedawna minister ds. wdrażania polityki rządu, został w ubiegłym tygodniu kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Decyzja ta spotkała się z krytyką środowisk sędziowskich i części koalicjantów. 

Nowacka przekonywała, że rząd próbował ukrócić możliwość przechodzenia z polityki do sądownictwa, jednak "ustawa została zawetowana". - Zmieniły się realia. Jeżeli prezydent zawetował ustawę, a nam zależy na Trybunale, to musimy działać - mówiła.

- Ale zgodnie z duchem tej ustawy Berek nie powinien wchodzić do Trybunału - zauważył prowadzący program Konrad Piasecki. Jednak, według Nowackiej, "tej rzeczywistości, którą proponowaliśmy, nie ma". - Więc jeżeli mamy grać w inną grę, no to litości. Dlaczego my mamy grać w grę, która już dawno minęła? Gramy w tych warunkach, które są - mówiła.

- Czy wystawienie Berka nie jest jednak wbrew wszystkim postulatom KO o odpolitycznienie Trybunału? - pytał dalej Piasecki.

- Musimy odbudowywać Polskę. I jeżeli mamy człowieka kompetentnego, a przepisy, któreśmy proponowali, nie weszły w życie, to robimy to, co jest możliwe - mówiła.

- Łamiąc standard, który chcieliście wprowadzić - wtrącił Piasecki.

Nowacka o kandydaturze Berka do TK: zmieniły się realia
Źródło: TVN24

- Państwo oczekujecie czasami, że będziemy grali w gry sprzed 100 lat - argumentowała Nowacka. - A jest XXI wiek, jest taka polityka, jaka jest, więc nie możemy patrzeć wstecz, tylko dostosowywać też siebie jako polityków do realiów - powiedziała.

- Oczekuję, że jak się chciało ustanowić standard prawny, a się nie udało, to pozostaje standard moralny, etyczny i polityczny - odparł Piasecki.

- I dlatego wysyłamy osoby o najwyższych kompetencjach wiedzowych i etycznych - powiedziała Nowacka.

OGLĄDAJ: Nowacka o apelu biskupów: te uderzenia pachną Braunem
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: