"Widzieliście oczy skurczybyka Putina?"


George W. Bush widział w nich niegdyś bratnią duszę, John McCain odwrotnie - trzy litery KGB, a teraz i pewien australijski polityk zajrzał w oczy Władimira Putina. To co ujrzał, może mieć wpływ na rosyjsko-australijską współpracę energetyczną.

- Nie wiem, czy zajrzeliście w telewizji w oczy Władimira Putina. To twardy skurczybyk i nie sądzę, żeby przejmował się tym, co myślimy - powiedział Kelvin Thompson z rządzącej Partii Pracy, a zarazem przewodniczący komitetu zajmującego się australisjko-rosyjską umową o handlu uranem.

Australijczycy mają wątpliwości

A o materiały radioaktywne chodzi. Konkretnie zeszłoroczną umowę między Moskwą a poprzednim rządem w Canberze, która dotyczyła sprzedaży Rosjanom tzw. żółtego ciasta, czyli nieprzetworzonego uranu.

Rosjanie przyrzekli, że będą go używać tylko do celów pokojowych, ale po rosyjskiej inwazji na Gruzję, Australijczycy stracili zaufanie do słowności Kremla. Podnoszą wątpliwości, że materiał może być przerzucony np. do Iranu albo użyty do rozbudowy arsenału nuklearnego, czego zabrania obustronna umowa.

Co Rosjanie robią z australijskim uranem?

Australijczycy są wyczuleni na punkcie handlu uranem. Mimo że mają największe zasoby żółtego ciasta na świecie, nie sprzedają go każdemu. Na dostawy z Antypodów nie mają co liczyć np. Indie, które nie podpisały Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej.

- Jeśli Rosja naruszy zasady porozumienia, Australia przerwie dostawy - grozi John Carlson, odpowiedzialny w Australii za bezpieczeństwo atomowe.

Podobne obawy podnosiły się w Australii już rok temu, gdy podpisywano umowę. Władimir Putin skwitował je krótko: - Po prostu nie wiem, o czym ludzie mówią.

Źródło: Reuters