"Była jak nowojorski sen. A wtedy pojawiły się rachunki". Fałszywa dziedziczka usłyszała wyrok

Świat


Jak dostać się na nowojorskie salony, nie będąc ani bogatą, ani sławną? Anna Sorokin, udając dziedziczkę niemieckich miliarderów, wkupiła się w łaski amerykańskich elit. Przez cztery lata sypiała w najlepszych hotelach i jadła w najdroższych restauracjach. W czwartek Niemka usłyszała wyrok.

- Przepraszam za błędy, które popełniłam - powiedziała w nowojorskim sądzie Anna Sorokin, tuż przed tym, jak usłyszała wyrok.

W kwietniu 28-latka została uznana winną m.in. trzech kradzieży, a także próby przeprowadzenia kolejnej. Jak pisze BBC, kobieta zdołała wyłudzić ponad 200 tysięcy dolarów.

W czwartek Sąd Najwyższy na Manhattanie wydał wyrok w jej sprawie: od 4 do 12 lat więzienia. To, ile spędzi w zamknięciu, będzie zależeć m.in. od jej sprawowania - wyjaśnia BBC. Od 2017 roku kobieta przebywała w areszcie na terenie słynnego więzienia Rikers Island w Nowym Jorku. Czas ten zostanie zaliczony na poczet kary.

Sorokin została również ukarana grzywną w wysokości 24 tysięcy dolarów. Nakazano jej także zwrot około 200 tysięcy dolarów.

Kobieta odrzuciła propozycję ugody i może zostać deportowana do Niemiec.

- Była oślepiona blaskiem i splendorem Nowego Jorku - powiedziała sędzia, która ogłosiła wyrok. Jak dodała, sama była oszołomiona skalą oszustwa, jakiego dopuściła się Sorokin.

Fałszywa dziedziczka

Sorokin urodziła się w Rosji w 1991 roku. Po latach razem z rodziną przeniosła się do Niemiec. Jej ojciec pracował swego czasu jako kierowca ciężarówki. Ona zapragnęła jednak innego życia. By je zdobyć, wymyśliła kłamstwo, które okazało się zaskakująco skuteczne. W ten sposób narodziła się Anna Delvey - dziedziczka niemieckich miliarderów, dysponująca 60-milionowym funduszem powierniczym. Posługująca się fałszywym nazwiskiem Sorokin twierdziła, że przyjechała do Nowego Jorku z misją - chciała otworzyć galerię sztuki. Przekonywała, że na jej inaugurację planuje zaprosić znanego malarza Christo. Opowiadała, że ma na oku lokal, liczący sześć pięter i ponad cztery tysiące metrów kwadratowych, znajdujący się w Church Missions House - prestiżowym budynku z końca XIX wieku, w samym sercu Nowego Jorku. Na galerię, którą planowała nazwać swoim imieniem, próbowała zdobyć pożyczkę w banku w wysokości 22 milionów dolarów, posługując się podrobionymi dokumentami. Decyzja banku była jednak odmowna.

Kobieta nie odpuściła. Na podstawie sfałszowanych dowodów o posiadaniu zagranicznych aktywów, udało jej się uzyskać tymczasowy kredyt na rachunku bieżącym w City National Bank w wysokości 100 tysięcy dolarów. Zapewniała, że spłaci go przelewem, czego nie uczyniła.

Zamiast tego pieniądze wydała na zakupy w luksusowych sklepach i wystawne życie.

"Była jak piękny nowojorski sen"

Do upadku mitu Anny Delvey przyczyniła się jej znajomość z fotoreporterką Vanity Fair Rachel DeLoache Williams, która stała się jednym z kluczowych świadków w procesie fałszywej dziedziczki.

Kobiety poznały się w jednym z nowojorskich klubów. Williams wspominała, że imponował jej "wystawny i beztroski" styl życia przyjaciółki.

Ich znajomość czekała jednak ciężka próba. Panie wybrały się we wspólną podróż do Maroka. Przez sześć dni mieszkały w trzypokojowym apartamencie z prywatnym basenem i lokajem. Każda taka noc kosztowała 7 tys. dolarów, jednak Sorokin deklarowała chęć zapłaty za podróż.

Za marokańskie szaleństwo nieoczekiwanie zapłacić musiała jednak Williams. Gdy przyszło bowiem do opłacania opiewającego na 62 tysiące dolarów hotelowego rachunku, karty Sorokin nie zadziałały. "Dziedziczka" zarzekała się, że pieniądze zwróci, jednak obietnicy nie dotrzymała.

"To była magiczna sztuczka" - wspominała Williams. "Wstyd się przyznać, ale byłam zarówno jednym z rekwizytów, jak i widzów. Anna była jak piękny nowojorski sen, jak jedna z tych nocy, które nigdy się nie kończą. A wtedy pojawiły się rachunki" - mówiła.

Historia "dziedziczki" stałą się medialną sensacją w USA, której magazyny i tabloidy poświęcają wiele uwagi. Według BBC, ekranizacją jej "nowojorskiego snu" zainteresowana jest platforma Netflix.

Autor: momo,ft/ja / Źródło: BBC