"Upokorzony Zachód"

Aktualizacja:

Szef dyplomacji brytyjskiej David Miliband oskarżył Rosję o "jawną agresję" wymierzoną przeciwko Gruzji i ostrzegł, że narazi się na poważne polityczne konsekwencje, jeśli nie spełni swych międzynarodowych zobowiązań. Brytyjskie media przyznają jednak, że Rosja wyszła zwycięsko z konfliktu, a Zachód został upokorzony.

- Widok rosyjskich czołgów, wjeżdżających przez granice na ziemie suwerennego kraju, przejmuje mrozem wielu ludzi - mówił brytyjski minister spraw zagranicznych w wywiadzie dla radia BBC. - To nie w ten sposób winny układać się stosunki międzynarodowe w XXI wieku - dodał brytyjski dyplomata polskiego pochodzenia.

Konsekwencje mogą odbić się na relacjach Moskwa-Bruksela. Miliband zaznaczył bowiem, że nieformalne spotkanie europejskich ministrów spraw zagranicznych zdecyduje na początku września o przyszłości rozmów nad zacieśnieniem stosunków z Rosją: - Szefowie dyplomacji zdecydują na tym posiedzeniu, czy kontynuowane będą - i w jaki sposób - rozmowy na temat porozumienia o partnerstwie i współpracy z Rosją - powiedział.

Widok rosyjskich czołgów, wjeżdżających przez granicę na ziemie suwerennego kraju, przejmuje mrozem wielu ludzi. To nie w ten sposób winny układać się stosunki międzynarodowe w XXI wieku. David Miliband, szef dyplomacji Wielkiej Brytanii

Brytyjskie media przyznają, że w wyniku konfliktu w Gruzji Zachód został upokorzony. Dziennik "Independent" pisze, że wojna wokół Osetii Płd. zakończyła się na warunkach podyktowanych przez Rosję i Zachód niewiele może na to poradzić. "Rosja wróciła. Taki jest bezdyskusyjny wynik sześciodniowej wojny w samym sercu Europy, która być może zmieniła na zawsze granice jednego z państw" - czytamy.

"Zależne od rosyjskiej dobrej woli i gazu Stany Zjednoczone i Unia Europejska doznały upokorzenia. (...) Za jednym pociągnięciem Rosjanie, którzy zostali zignorowani przed inwazją w Iraku w 2003 roku i ogłoszeniem niepodległości przez Kosowo na początku tego roku, odegrali się. (...) Moskwa nie była tak znaczącym graczem na globalnej scenie od czasów Związku Radzieckiego" - pisze dziennik.

Rosja wróciła. Taki jest bezdyskusyjny wynik sześciodniowej wojny w samym sercu Europy, która być może zmieniła na zawsze granice jednego z państw "Independent"

Również "Daily Telegraph" ocenia, że Rosja zmieniła układ sił w Europie po zaanektowaniu 18 proc. gruzińskiego terytorium. Gazeta podkreśla, że Rosja wysuwa dodatkowe postulaty odnośnie porozumienia o zawieszeniu broni.

"Kreml chce, by wokół Osetii Południowej i Abchazji powstała strefa buforowa, z której zostałyby wykluczone siły gruzińskie. Rosja zabiega także o traktatowe gwarancje, że Gruzja nigdy nie użyje siły, by je odzyskać. Te żądania stanowiłyby zabezpieczenie stanu rzeczy, który oznacza faktyczną aneksję tych dwóch enklaw" - czytamy.

Europejczycy podzieleni

Skutki nierozważnego i ryzykownego zaatakowania przez Micheila Saakaszwilego Osetii Południowej i zmasowanej ofensywy (premiera Rosji) Władimira Putina będą wielokierunkowe. W ciągu niecałego tygodnia Putin zmienił geopolityczną mapę regionu, o który rywalizują Rosja, Turcja i Iran. "The Guardian"

Zdaniem gazety "Saakaszwili będzie miał teraz trudności z utrzymaniem stanowiska, Europejczycy są już podzieleni i narażeni na zarzuty niezdecydowania i nieudolności. Różnice zdań co do Gruzji i Ukrainy w łonie NATO zwiększą się. Amerykańska polityka w regionie doznała poważnego niepowodzenia. Zachodnia polityka energetyczna wydaje się zaś rozłazić w szwach".

Źródło: TVN24, PAP