TVN24 | Świat

Wołodymyr Zełenski: na Ukrainie planowany jest zamach stanu

TVN24 | Świat

Autor:
ft\mtom
Źródło:
PAP

Na Ukrainie przygotowywany jest zamach stanu, do którego ma dojść na początku grudnia - przekazał prezydent tego kraju Wołodymyr Zełenski. Jak tłumaczył, w jego wyniku planowana jest zmiana na stanowisku głowy państwa. Według Zełenskiego w przewrót ma być zaangażowany ukraiński oligarcha Rinat Achmetow. Rosja, w odpowiedzi na słowa Zełenskiego, zaprzeczyła, by planowała udział w rzekomym zamachu stanu.

- Otrzymuję informacje, że 1-2 grudnia w naszym państwie będzie zamach stanu - powiedział Wołodymyr Zełenski podczas spotkania z dziennikarzami. Posiadamy nagrania, na których "z przedstawicielami z Rosji" omawiany jest "udział Rinata Achmetowa w zamachu stanu na Ukrainie" - dodał. Achmetow to ukraiński oligarcha.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

- Wciągają go w wojnę przeciwko państwu ukraińskiemu - podkreślił Zełenski. Ocenił, że Achmetowa "wciąga w to" jego otoczenie. Zaznaczył jednak, że nie wierzy w zamachy stanu i zapowiedział, że nie zamierza uciekać z kraju.

Kreml, odnosząc się do doniesień przekazanych przez Zełenskiego, oświadczył, że Rosja nie planuje brać udziału w rzekomym zamachu stanu na Ukrainie. Strona rosyjska dodała, że nie zwykła podejmować podobnych działań.

Ukraina "jest w stanie wojny od ośmiu lat"

Zełenski oświadczył również w piątek, że Ukraina "jest w stanie wojny od ośmiu lat". - Jeśli chodzi o wtargnięcie na szeroką skalę, bądź kontynuację eskalacji ze strony Rosji czy wspieranych przez nią bojowników, to uważam, że taka możliwość może być każdego dnia - dodał.

Ocenił też, że różne media obecnie "straszą, że jutro będzie wojna". Zapewnił, że Ukraina "w pełni kontroluje swoje granice i jest gotowa do wszelkiej eskalacji". Stwierdził, że Ukraina powinna liczyć przede wszystkim na siebie, na swoją armię.

Zełenski powiedział, że w ostatnim czasie "codziennie" rozmawia z "różnymi liderami". Wymienił wśród nich przewodniczącego Rady Europejskiej Charles'a Michela i kanclerz Niemiec Angelę Merkel. - Bardzo chcą, byśmy zaczęli razem z nimi rozmawiać z Rosją, będzie na pewno (taka rozmowa) telefoniczna - oznajmił.

- Chcą kontaktu naszej administracji z administracją Rosji. Myślę, że w najbliższym czasie [szef biura prezydenta Ukrainy Andrij] Jermak będzie się z nimi kontaktować. Absolutnie nie jesteśmy przeciwko - wskazał.

"Czy będzie wojna? To pytanie pozostaje otwarte"

W czwartek wieczorem w telewizji 1+1 szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow mówił o ewentualnej inwazji Rosji. - Czy Ukraina jest gotowa? Tak. Czy będzie wojna? Na dziś to pytanie pozostaje otwarte i powinniśmy być do tego przygotowani, i przygotowywaliśmy się dosyć długo. Nie było to dla nas nieoczekiwane - powiedział. 

Sekretarz rady bezpieczeństwa dodał, że według niego obecnie nie ma zagrożenia, o którym mówił naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Budanow powiedział portalowi Military Times, że Rosja przygotowuje atak na Ukrainę z kilku kierunków na początku 2022 roku.

Ukraińscy żołnierze podczas ćwiczeńzsu.gov.ua

Daniłow zaznaczył przy tym, że nie ma "żadnych wątpliwości, że (prezydent Rosji Władimir) Putin nie zdejmuje z agendy dziennej kwestii zniszczenia" Ukrainy. Według Daniłowa Putin chce zasiąść do negocjacji z prezydentem USA Joe Bidenem, "najchętniej w tym roku", i chce "uzgodnić, że będzie tu rządzić". - I teraz ta histeria, podsycana przez Rosję, to przemieszczanie do przodu i do tyłu wszystkich wojsk (...) to wszystko jest w kontekście tego, że powinni się dogadać - kontynuował.

Ocenił, że trudno prognozować dalsze działania Putina po ewentualnych rozmowach z amerykańskim przywódcą. - Co będzie, jeśli się nie dogadają? Jakie będą działania Putina - trudno powiedzieć, bo bardzo ciężko dojrzeć, co (siedzi) w jego głowie - wskazał.

Rosja koncentruje wojsko przy ukraińskiej granicy

Na początku listopada media zachodnie podały, że Rosja koncentruje swoje siły przy granicy z Ukrainą. Dyrektor studiów nad Rosją w organizacji non-profit CNA, Michael Kofman oceniał, że zdjęcia satelitarne pokazują, że siły 41. armii, zwykle stacjonującej w Nowosybirsku, po ćwiczeniach w europejskiej części Rosji nie wróciły na Syberię, lecz połączyły się z innymi siłami rosyjskimi w pobliżu granicy z Ukrainą. Gromadzenie wojsk oceniano jako największe od lata tego roku. 

Ćwiczenia rosyjskiej armiimil.ru

Według ministerstwa obrony Ukrainy w rejonie granicy i na anektowanym Krymie już od kilku lat Rosja utrzymuje około 90 tysięcy żołnierzy. Są to wojska 8. i 20. armii Południowego i Zachodniego Okręgu Wojskowego oraz siły i środki rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Oprócz tego w pobliżu granicy stacjonują grupy 4. i 6. armii sił powietrznych i obrony przeciwlotniczej. Ponadto - według ministerstwa obrony Ukrainy - na terenach Donbasu kontrolowanych przez separatystów działają dwa korpusy rosyjskich wojsk - 1. i 2. korpus armijny.

Dla Ukrainy szczególnym zagrożeniem militarnym są siły 3. dywizji zmechanizowanej, stacjonującej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy - powiedział niedawno agencji UNIAN ukraiński komentator wojskowy Ołeh Starikow. Dywizja ta rozlokowana jest w pobliżu miejscowości Boguczar (obwód woroneski w Rosji) i Wałujki (obwód biełgorodzki).

Autor:ft\mtom

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock