Yunus Emre Kaya i jego narzeczona Gulcin planowali wspólne życie, ale poniedziałkowe trzęsienie ziemi zniweczyło ich marzenia. Dwa dni później Yunus pożegnał się ze swoją narzeczoną, rozpinając czarny worek na zwłoki, żeby zidentyfikować jej ciało w hali sportowej, gdzie leżały ofiary katastrofy. W kwietniu mieli się pobrać.
- Planowałem ubrać ją w suknię ślubną, ale teraz ubiorę ją w całun pogrzebowy - powiedział Yunus Emre Kaya, siedząc na podłodze hali sportowej w Kahramanmaras, niedaleko hipocentrum trzęsienia ziemi.
24-letni Kaya, który jest pracownikiem przemysłu tekstylnego, poznał Gulcin po odbyciu służby wojskowej, kiedy ta miała zaledwie 16 lat. Przyznał, że śmierć narzeczonej go sparaliżowała. - Wyobraź sobie, że ktoś związał ci ręce i nogi, i nie możesz wstać. Nie ma jedzenia, wody, powietrza - powiedział. - Oto jaki jestem. Jestem jak chodzący trup - dodał.
Biegł do narzeczonej, znalazł jej dom w ruinie
Kaya spał, kiedy trzęsienie ziemi uderzyło w jego dom krótko po godzinie 4 rano. Chwycił matkę i wyprowadził ją na ulicę, po czym przez 10 minut biegł prosto do domu Gulcin. Znalazł jej dom w ruinie. W gruzach leżeli ludzie, słychać było krzyki uwięzionych. Później dowiedział się, że zarówno Gulcin, jak i jej siostra, zginęła.
Para pierwotnie planowała ślub we wrześniu, ale przesunęła datę, ponieważ jej ojciec wyjechał za granicę. - Mówiła: Emre, mam przeczucie, że tym razem też nie uda nam się zorganizować ślubu - wspomniał.
Jedyną nadzieją mężczyzny jest to, że ani Gulcin, ani jej siostra nie cierpiały. - Pocałowałem ją w czoło, otworzyłem worek i pocałowałem - dodał Kaya.
Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii
Epicentrum trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,8, które w poniedziałek nad ranem nawiedziło południowo-wschodnią Turcję i północno-zachodnią Syrię, znajdowało się w tureckiej prowincji Kahramanmaras. Niecałe 12 godzin później, kilkadziesiąt kilometrów na północ, miało miejsce drugie trzęsienie o magnitudzie 7,7. Obu zjawiskom towarzyszyła seria ponad 100 wstrząsów wtórnych.
Dotknięty trzęsieniem ziemi rejon południowo-wschodniej Turcji i północno-zachodniej Syrii jest aktywny sejsmicznie i często dochodzi w nim do wstrząsów. Jednak to ostatnie jest najpotężniejszym tego typu kataklizmem w tym regionie w ostatnim czasie. W 1999 roku na skutek trzęsienia w tureckim Izmit zginęło około 18 tysięcy osób. Jak pokazały pomiary, wstrząsy miały magnitudę 7,6.
Najtragiczniejsze w historii pomiarów sejsmicznych trzęsienie ziemi odnotowano w 1976 roku w chińskiej prowincji Tangshan.
Oficjalne dane władz mówiły o 250 tysiącach ofiar. Prawdopodobnie były mocno zaniżone, bo niektóre źródła podawały liczbę nawet 650 tysięcy zabitych. Trzęsienie ziemi w Tangshan miało - według oficjalnych danych - magnitudę wynoszącą 7,5, choć inne pomiary wskazywały nawet na magnitudę 8,2.
Z kolei magnitudę wynoszącą 9,5 miało najsilniejsze w historii odnotowane pomiarami trzęsienie, w 1960 roku, w Chile. Zginęło wtedy ponad 1650 osób.
Autorka/Autor: asty/kab
Źródło: Reuters