E5 to nieformalna grupa skupiająca pięć europejskich państw o największych wydatkach na obronność: Polskę, Niemcy, Francję, Włochy i Wielką Brytanię. Do tej pory format ten funkcjonował na szczeblu ministrów obrony.
W środę w Berlinie spotkali się sefowie państw i rządów E5: gospodarz szczytu - kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Polski Donald Tusk, premierka Włoch Giorgia Meloni oraz premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Ten ostatni w poniedziałek ogłosił ustąpienie z urzędu, ale do czasu wyłonienia następcy będzie sprawować funkcję szefa rządu.
Pięć przesłań grupy E5
Po rozmowach Merz poinformował, że przywódcy sformułowali wspólnie pięć przesłań, które będą propagować podczas m.in. lipcowego szczytu NATO w Ankarze.
Kanclerz Niemiec podkreślił, że pierwszym przekazem jest "opowiadanie się za NATO", które dba o bezpieczeństwo w obszarze transatlantyckim "z myślą o wszystkich sojusznikach". Merz wymienił też "odnowienie Sojuszu" i wzmocnienie w nim filaru europejskiego m.in. poprzez rosnące w Europie wydatki na obronność. - Po trzecie działamy wspólnie, ponieważ nie uda nam się realizować naszych celów w zakresie obronności, jeżeli będziemy działać w pojedynkę. Chcemy działać jako Europejczycy również we współpracy z Amerykanami, we współpracy transatlantyckiej. (...) Nasi sąsiedzi powinni się czuć bezpieczni, jeżeli Niemcy też są bezpieczniejsze i silniejsze - podkreślił.
Czwartym przekazem - dodał Merz - jest wspieranie Ukrainy zwłaszcza podczas szczytu NATO w Turcji. - Rząd federalny proponuje, aby Kijów otrzymał obietnicę finansowania. Musimy pokazać Rosji, że Ukraina będzie silna, ponieważ wsparcie z Europy nie będzie słabnąć - podkreślił.
Jako ostatnie przesłanie Merz wymienił aprobatę ws. postępujących negocjacji amerykańsko-irańskich. - Cieszę się na nasze dalsze rozmowy - dodał.
Tusk: przyszłość zależy od tego, na ile zachowamy jedność
Tusk po spotkaniu podkreślił, że przyszłość Europy i świata, przyszłość Ukrainy "będzie zależała od tego, na ile zachowamy jedność" europejską i transatlantycką. Jak dodał, ważne jest, by przed szczytem NATO, który odbędzie się w Ankarze na początku lipca, ten sygnał był wyraźny i jednoznaczny: - Wbrew okolicznościom, wbrew emocjom będziemy bronić jedności europejskiej i więzi transatlantyckich.
Tusk zapowiedział, że Polska będzie też robiła wszystko, aby państwa bezpośrednio zagrożone agresywną rosyjską polityką, państwa flanki wschodniej, "były reprezentowane we wszystkich formatach", bo - jak podkreślił - bez nich "trudno będzie cokolwiek osiągnąć w tej konfrontacji cywilizacyjnej", w konfrontacji z agresywnymi sąsiadami ze Wschodu.
Mówiąc o praktycznym tego wymiarze podkreślił, że w czwartek w Gdańsku, "niezależnie od różnych zdarzeń", Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy odbędzie się zgodnie z planem. - Będzie to kolejny wkład i Polski, i Europy w pomoc Ukrainie dziś i w odbudowę po wojnie - powiedział Tusk.
Podkreślił, że w przypadku Polski praktyczny wymiar działań to również wydawanie prawie 7 procent PKB na uzbrojenie i obronę. Dodał, że chce by to głośno wybrzmiało na szczycie w Ankarze. - Ci wszyscy, którzy poważnie traktują swoje zobowiązania, powinni włożyć więcej wysiłku w zdolności obronne Europy i własnych krajów - powiedział Tusk.
Spotkanie przywódców krajów E5 wpisuje się w toczącą się w UE dyskusję, kto powinien reprezentować Europę w ewentualnych rozmowach na temat zakończenia wojny w Ukrainie: czy grupa E5, węższy format E3 (Francja, Wielka Brytania, Niemcy) czy może przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
Na początku czerwca liderzy państw E3 i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkali się w Londynie i przedstawili pięć warunków koniecznych do zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Premier Tusk skrytykował brak Polski w tych rozmowach.