Co najmniej jedna osoba zginęła, a setki zostały bez dachu nad głową w wyniku ogromnego pożaru, który przeszedł w nocy przez rosyjską wioskę na Uralu - podał w środę Reuters. Władze obwodu przekazały ponadto, że w ciągu jednego dnia doszło łącznie do sześciu pożarów, w których zniszczonych zostało 178 budynków. Większość to budynki mieszkalne.
Agencja Reutera przekazała, że pożar wybuchł w nocy z wtorku na środę w wiosce Soswa w obwodzie swierdłowskim na Uralu, około 1400 km od Moskwy. Według agencji Interfax, przyczyna pożarów jest naturalna, ale wszczęte zostały też sprawy karne dotyczące zaniedbania i spowodowania śmierci przez zaniedbanie.
Zostali bez dachu nad głową. "Wszystko jest po prostu spalone, nie ma już domów"
Na pojawiających się nagraniach z tego miejsca - pisze Reuters - widać szalejące płomienie, które pochłaniają domy i drzewa. Niebo przysłonięte jest gęstym dymem.
Według rosyjskich mediów setki ludzi straciły domy. "Tutaj wszystko jest po prostu spalone, nie ma już domów, wszystko płonie" - powiedział mężczyzna, przejeżdżający przez pozostałości części wioski.
Ministerstwo ds. sytuacji kryzysowych obwodu swierdłowskiego podało w środowym komunikacie, że ogień zajął około dziewięciu tysięcy metrów kwadratowych.
Sześć pożarów w ciągu jednego dnia. Blisko 180 budynków zniszczonych
Ministerstwo przekazało też, że w ciągu ostatniego dnia doszło do sześciu dużych pożarów spowodowanych działalnością człowieka.
Jak podano, łącznie 178 budynków zostało zniszczonych. Strażacy uratowali przed ogniem ponad 1200 budynków mieszkalnych w wioskach Tajożnyj i Soswa.
Rosyjskie służby ratunkowe poinformowały, że w gaszeniu pożarów brało udział ponad 380 osób i 112 sztuk różnego sprzętu, w tym śmigłowiec.
Źródło: PAP, Reuters, Interfax