"19 lutego 2026 roku ponownie spotkam się z Członkami Rady Pokoju w Instytucie Pokoju Donalda J. Trumpa w Waszyngtonie, gdzie ogłosimy, że Państwa Członkowskie zobowiązały się przekazać ponad 5 MILIARDÓW DOLARÓW na pomoc humanitarną i odbudowę Strefy Gazy oraz zaangażowały tysiące osób do Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych i Lokalnej Policji w celu utrzymania bezpieczeństwa i pokoju dla mieszkańców Strefy Gazy" - napisał w niedzielę we wpisie na platformie Truth Social prezydent USA Donald Trump. Zaznaczył jednocześnie, że palestyński Hamas musi dopełnić swoich zobowiązań i się rozbroić.
Amerykański przywódca zapowiedział tym samym wyniki planowanego na czwartek spotkania Rady Pokoju w Waszyngtonie. Będzie to jedno z pierwszych oficjalnych aktów tej organizacji. Jak dotąd nie jest jednak jasne, kto będzie w nim uczestniczył.
Przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka zapowiedział, że jego kraj będzie reprezentowany przez szefa MSZ. Choć większość państw europejskich nie przystąpiła dotąd do organizacji - wyjątkami są m.in. Węgry, Albania i Bułgaria - w ostatnich dniach swój udział w charakterze obserwatora zapowiedzieli przywódcy Rumunii, Włoch i Cypru.
Prezydent USA oznajmił, że potencjał powołanej w styczniu nowej organizacji jest "nieograniczony" i że stanie się "najbardziej znaczącą instytucją międzynarodową w historii".
Nowa decyzja Izraela "pozwoli zachować kontrolę" nad Zachodnim Brzegiem
Również w niedzielę rząd Izraela zatwierdził rozpoczęcie procesu rejestracji ziemi na dużej części okupowanego Zachodniego Brzegu Jordanu. Oznacza to, że każda osoba zgłaszająca roszczenie do pewnego obszaru, musi przedstawić dowody prawa własności. Toruje to drogę do rozstrzygnięcia procesów sądowych w sprawie własności gruntów na Zachodnim Brzegu, wstrzymanych od wojny sześciodniowej w 1967 roku - podkreśliła agencja AP.
Decyzja rządu obejmuje tzw. Strefę C, czyli obszar na Zachodnim Brzegu utworzony w 1995 roku w ramach porozumień z Oslo, który miał być stopniowo przekazywany pod zarząd palestyński. Strefa C obejmuje terytorium stanowiące ok. 60 proc. Zachodniego Brzegu i znajdujące się pod pełną kontrolą izraelskiej armii.
Propozycję w sprawie rejestracji ziemi wysunęła część skrajnie prawicowych członków rządzącej w Izraelu koalicji, w tym minister sprawiedliwości Jariw Lewin. W koalicji jest kilku ministrów reprezentujących interesy żydowskich osadników, którzy dążą do aneksji Zachodniego Brzegu.
MSZ Izraela w komunikacie przekazało, nie podając dowodów, że Autonomia Palestyńska "promuje nielegalne procedury rejestracji ziemi w Strefie C", a podjęta decyzja ma wprowadzić większą przejrzystość i pomóc w rozstrzyganiu sporów o ziemię.
Cytowana przez agencję AP Hagit Ofran z izraelskiej organizacji pozarządowej Peace Now ostrzegła, że zatwierdzona zmiana "pozwoli państwu (izraelskiemu) uzyskać kontrolę nad niemal całą Strefą C".
"De facto aneksja"
"Od Palestyńczyków będzie wymagało się udowodnienia prawa własności ziemi w sposób, któremu nie są w stanie sprostać. Dzięki temu Izrael może przejąć ponad 83 procent Strefy C, czyli około połowy Zachodniego Brzegu" - podkreśliła. Według niej rejestracja gruntów może rozpocząć się jeszcze w tym roku.
Przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas potępił w oświadczeniu działanie władz Izraela jako "poważną eskalację i rażące naruszenie prawa międzynarodowego" oraz "de facto aneksję". Wezwał administrację USA i Radę Bezpieczeństwa ONZ do natychmiastowej interwencji.
Izrael w ostatnich miesiącach nasilił działania w celu zwiększenia swojej kontroli nad Zachodnim Brzegiem, w tym znacząco rozszerzył projekty budowlane na żydowskich osiedlach i wprowadził zmiany prawne mające osłabić władzę Autonomii Palestyńskiej na tym terytorium.
Na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej mieszka ok. 3 mln Palestyńczyków i ponad 700 tys. Izraelczyków. Izrael zdobył te terytoria w wojnie sześciodniowej i od tej pory je okupuje. Palestyńczycy planują utworzenie m.in. na tych obszarach swojego przyszłego państwa.
Opracował Bartłomiej Plewnia/ads
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Reuters