Źródło: TVN24
- Sprawdzamy, co się stało - mówił Yoshito Ota z japońskiego instytutu sejsmologicznego - Zwykle, gdy urządzamy ćwiczenia, oznaczamy taki alarm - dodał.
Tymczasem jak wynikało z komunikatu, wstrząsy miały mieć siłę tak potężną, że musiało w praktyce oznaczać ofiary w ludziach i duże zniszczenia.
Dlatego też informacja wywołała zaniepokojenie mieszkańców południa archipelagu, którzy zaczęli bombardować władze telefonami z żądaniem wyjaśnień, gdyż wbrew ostrzeżeniu nie odczuli żadnych wstrząsów.
Instytut przeprosił zaniepokojonych obywateli za swoją pomyłkę.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24