W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii, zginęło według najnowszych danych policji około 40 osób, 115 jest rannych, a wiele z nich - ciężko.
Prokuratura o możliwych przyczynach
Prokuratura poinformowała w piątek podczas konferencji, że wstępne śledztwo wskazuje, iż pożar wybuchł na skutek podniesienia zimnych ogni za blisko sufitu. Dodano, że to najbardziej prawdopodobna przyczyna, ale nie jest ona jeszcze ostatecznie potwierdzona. Butelki szampana z wetkniętymi ogniami widać na nagraniach i zdjęciach z miejsca zdarzenia, które wcześniej pojawiały się w mediach społecznościowych.
Prokuratura zanaczyła, że dalsze śledztwo wykaże, czy ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność karną za zaniedbanie. Prokuratura przygląda się między innymi temu, jak pianka akustyczna została położona na suficie w miejscu zdarzenia i czy spełniała normy bezpieczeństwa.
Szef służby bezpieczeństwa w Valais poinformował, że służby przeciwpożarowe nigdy nie zostały poinformowane o nieprawidłowościach w barze, w którym doszło do tragedii.
Służby zaznaczyły, że priorytetem jest w tej chwili identyfikacja ofiar. Prokurator Beatrice Pilloud poinformowała, że podana liczba ofiar (40) nie jest ostateczna.
Autorka/Autor: mart//mm
Źródło: Reuters, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA