Polka powiedziała, jak czuje się po Brexicie. Została wybuczana

TVN24

Aktualizacja:
Twitter/Paul Wheelhouse Kobieta zabrała głos w czasie programu publicystycznego

Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii poskarżyła się w brytyjskim programie publicystycznym BBC "Question Time" na to, że po referendum w sprawie opuszczenia przez Brytyjczyków Unii Europejskiej czuje się w tym kraju dyskryminowana. - Czuję, że nie jestem już mile widziana przez 52 proc. głosujących - powiedziała. Na te słowa zgromadzona w studiu publiczność zareagowała buczeniem.

"Question Time" to emitowany od wielu lat program publicystyczny, w którym biorą udział paneliści reprezentujący różne poglądy na omawiany problem. W dyskusji uczestniczy także publiczność, która ma możliwość zadania gościom pytań.

W czwartkowym odcinku poruszony został temat imigrantów na Wyspach Brytyjskich. Wśród panelistów była m.in. Lisa Duffy z antyimigranckiej i antyeuropejskiej partii UKIP.

Jedno z pytań od publiczności zostało zadane przez mieszkająca od wielu lat w Wielkiej Brytanii Polkę. Jak wyjaśniła, mieszka w kraju od 23 lat i przed referendum w sprawie Brexitu nie czuła się nigdy dyskryminowana.

Prowadzący David Dimbleby poprosił ją, by sprecyzowała, w jaki sposób czuje się dyskryminowana obecnie. - Czuję, że nie jestem już mile widziana przez 52 proc. głosujących… - zaczęła, jednak z publiczności szybko popłynęły głosy niezadowolenia. - Mogę tylko skończyć? Będziecie mogli komentować i buczeć za chwilę - zwróciła się do reszty publiczności.

- 52 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko imigracji. Polski jest drugim najpopularniejszym językiem w kraju, więc większość zagłosowała przeciwko Polakom - tłumaczyła.

Przerwała jej Lisa Duffy, która powiedziała: - Nie chcemy zatrzymać imigracji, chcemy kontrolować imigrację.

Jej słowa zostały nagrodzone brawami. Duffy przekonywała także, że referendum w żadnym punkcie nie dotyczyło Polaków.

Polka przekonywała, że jej rodacy pracują bardzo ciężko i godzą się na warunki, które dla innych byłyby często nie do przyjęcia. - Jestem żoną Brytyjczyka, mam brytyjskie dziecko, kocham brytyjskie społeczeństwo, ale w tym momencie nie czuję się tu mile widziana - mówiła.

Dyskusja przeniosła się do sieci

Zachowanie publiczności oburzyło wiele osób. Na profilu BBC News na Facebooku pod filmikiem z fragmentem programu rozgorzała gorąca dyskusja. Jeden z użytkowników zwrócił uwagę, że powodem buczenia były słowa kobiety o tym, że "52 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko imigracji". "Głosowałem za wyjściem i obraziło mnie to, co powiedziała. Nie głosowałem przeciwko imigracji ani za wyjazdem innych obywateli UE" - zwrócił uwagę.

Użytkownicy Twittera zwracają uwagę, że to bardzo wymowne, iż Polka, która skarży się na dyskryminację, spotkała się z taką reakcją.

Internauci chwalą też opanowanie Polki i sposób, w jaki zareagowała na dochodzące z publiczności buczenie.

Szkocki parlamentarzysta Paul Wheelhouse zapewnił natomiast, że kobieta i jej rodzina są mile widziani w Szkocji:

Od czerwcowego referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej miało miejsce kilkanaście incydentów na tle nienawiści narodowościowej wymierzonych w polską społeczność na Wyspach.

Do najpoważniejszego doszło 27 sierpnia w Harlow w hrabstwie Essex, gdzie jedna osoba zginęła, a druga została ciężko ranna. Do drugiego ataku doszło zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak ulicami Harlow przeszedł, liczący ponad 700 uczestników, marsz milczenia, upamiętniający śmierć Polaka.

Bilans walki o Brexit. Wciąż wiele niewiadomych
tvn24bis

Autor: kg//tka / Źródło: BBC, Huffington Post

Raporty: