"Warszawa sprywatyzowała II wojnę światową"

Świat

Media w Rosji skomentowały w poniedziałek warszawskie obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej tvn24
wideo 2/34

Odegrane w Polsce przedwyborcze show nie miało żadnego związku z prawdą historyczną o tym, że to Związek Radziecki wyzwolił Europę od nazizmu - skomentowała w poniedziałek "Rossijskaja Gazieta" obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. W mediach w Moskwie rozbrzmiewa też krytyka pod adresem Warszawy z powodu niezaproszenia rosyjskiej delegacji na uroczystości. Padły również zarzuty o "antyrosyjskość" polskich władz.

W niedzielę 1 września minęło 80 lat od wybuchu II wojny światowej. W Polsce centralne obchody rocznicy odbyły się w południe w Warszawie, na placu Piłsudskiego. Udział w uroczystościach wzięło 40 delegacji zagranicznych, w tym prezydenci, premierzy, przewodniczący parlamentów, ministrowie spraw zagranicznych, ministrowie obrony narodowej, a także specjalni wysłannicy rodzin królewskich z Europy.

80. ROCZNICA WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ. RAPORT TVN24.PL

W obchodach wzięli udział m.in. prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, kanclerz Niemiec Angela Merkel, wiceprezydent USA Mike Pence, premier Francji Edouard Philippe oraz prezydenci: Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović, Czech Milosz Zeman, Litwy Gitanas Nauseda, Słowacji Zuzana Czaputova, Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz Węgier Janos Ader.

Przedstawiciele Rosji nie zostali zaproszeni na obchody rocznicowe. W niedzielę odniosło się do tego rosyjskie MSZ. CZYTAJ WIĘCEJ >

"Krótka pamięć" i "niewdzięczność historyczna"

"Warszawa sprywatyzowała II wojnę światową" - pisze w podtytule swojej relacji rządowa "Rossijskaja Gazieta". "Choć Polska była nie pierwszą i nie ostatnią ofiarą reżimu nazistowskiego, a później kraj wyzwoliła Armia Czerwona, uroczystości żałobne przemieniły się w odpychające show PR-owskie, zorganizowane przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość" - czytamy.

"Kiedy polscy urzędnicy tchórzliwie nie zapraszają realnych wyzwolicieli swojego państwa (...) i objaśniają swój krok przestrzeganiem 'współczesnych kryteriów', to mówi to nie tylko o krótkiej pamięci i o niewdzięczności historycznej władz polskich" - ocenia "RG".

Komentator wybija nieobecność prezydenta USA Donalda Trumpa na obchodach. Odnotowując "nadzwyczaj rzadką w niemieckiej praktyce dyplomatycznej" jednoczesną obecność prezydenta i kanclerz Niemiec (Franka-Waltera Steinmeiera i Angeli Merkel), ocenia, że mógł na to wpłynąć zapowiadany przyjazd Trumpa. Dodał, że "gdy wyjaśniło się, że Polacy wszystkich oszukali, obniżenie szczebla delegacji było już niemożliwe".

Autor zastanawiał się także nad powodem, "dla którego Warszawie potrzebny był ten spektakl ze skruchą niemieckiego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera za zbrodnie nazistów". Na pytanie to odpowiada stwierdzeniem, że "od początku" polskie władze zamierzały na obchodach "poniżyć władze Niemiec, zmusić je w obecności innych przywódców europejskich do uznania, że Berlin nie ma prawa moralnego do rządzenia Unią Europejską".

"W Warszawie nie chciano, by rocznicowe obchody były pełnowartościowe"

"Jeśli chodzi o prawdę historyczną o tym, jak Związek Radziecki ratował demokracje europejskie od nazizmu, to odegrane w Polsce przedwyborcze show nie miało z nią żadnego związku" - konkluduje "Rossijskaja Gazieta". Nawiązując do niezaproszenia prezydenta Rosji Władimira Putina, oznajmia, że "w Warszawie od samego początku nie chciano, by rocznicowe obchody były pełnowartościowe".

"Niezawisimaja Gazieta" zaznaczyła w podtytule, że w przemówieniu w Warszawie prezydent RP Andrzej Duda "nie wspomniał o udziale ZSRR w wyzwoleniu" Polski spod okupacji hitlerowskiej. Podkreśla, że Duda mówił natomiast o 17 września 1939 roku, braku pomocy dla Powstania Warszawskiego i Katyniu.

"Moskowskij Komsomolec" napisał natomiast o obchodach w felietonie Olega Bondarenki, politologa, który w 2017 roku otrzymał zakaz wjazdu do Polski. Ocenił on, że Polska "wszczyna wojnę o historię". "Demonstracyjny brak zaproszenia na ceremonię Władimira Putina jako prezydenta kraju, który oddał najwięcej istnień w walce z faszyzmem, potwierdziło samobójczy w swojej antyrosyjskości upór władz polskich" - pisze Bondarenko.

"Andrzej Duda przeniósł koniec wojny na 1989 rok"

Opiniotwórczy "Kommiersant" podkreślił w tytule, że "Andrzej Duda przeniósł koniec wojny na 1989 rok".

Dziennik koncentruje się na przemówieniu polskiego prezydenta i wątkach dotyczących Rosji. Cytując jego słowa o konieczności zdecydowanej odpowiedzi na "każdą militarną agresję", dziennik zaznacza, że Duda "nie nazwał kraju, któremu należy dać zdecydowany odpór, ale wyraził się tak, by go zrozumiano". Ocenia, że prezydent Niemiec i wiceprezydent USA Mike Pence "o wiele ostrożniej komentowali przeszłość i teraźniejszość, ważąc słowa".

W niedzielę "Kommiersant" skomentował także brak zaproszenia dla przedstawiciela Rosji do Warszawy. "Oddzielając Rosję od zaproszonych: Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu, Armenii, Mołdawii i Białorusi, Warszawa doprowadziła sytuację do absurdu. Pora, by mówić o pewnej polskiej anomalii. Przecież, jakby się dzisiaj nie odnosić do Rosji i prezydenta Putina, zwycięstwo nad faszyzmem osiągnięto wspólnymi siłami tych, którzy tworzyli naród radziecki" - głosi komentarz na stronie internetowej dziennika.

Po rozpadzie bloku wschodniego Polska "obciążyła niemiecki faszyzm i radziecki totalitaryzm równą odpowiedzialnością za swoje nieszczęścia". Zgodnie z takim podejściem "nowe niezależne państwa (poradzieckie - red.) powinny ponosić także równą odpowiedzialność za powojenną 'okupację' Polski". Jednakże "dziś pojęcie historycznej 'radzieckiej winy' przekształciło się w winę Rosji na modłę roku 2019" - dodał komentator.

"Izwiestija": brak Trumpa obniżył znaczenie uroczystości

"Historycznie fałszywie" - takim nagłówkiem opatrzył swą relację z obchodów dziennik "Izwiestija". Podkreślił, że Putin nie otrzymał zaproszenia na obchody "mimo pierwszoplanowej roli, jaką nasz kraj odegrał w pokonaniu nazizmu".

Gazeta oceniła, że odwołanie przez Trumpa jego udziału w uroczystościach "ostatecznie obniżyło ich globalne znaczenie". Rosyjski deputowany Aleksiej Puszkow w rozmowie z dziennikiem oznajmił, że władze Polski "myślały o tym, aby wykorzystać rocznicę jako jeszcze jeden atak antyrosyjski, a nie jako sposób zbliżenia krajów, które brały udział w II wojnie światowej".

Poniedziałkowe "Izwiestija" zamieściły także wywiad z szefem Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR), a zarazem szefem Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego Siergiejem Naryszkinem. W wątku dotyczącym niezaproszenia prezydenta Rosji na obchody w Polsce Naryszkin powiedział, że "nie przywiązywałby wielkiego znaczenia do tego epizodu" i zapewnia, że Rosji nie dziwią "zwyczajne ataki antyrosyjskie". Zapowiedział, że 9 maja 2020 roku (gdy Rosja świętuje zakończenie II wojny światowej w Europie jako Dzień Zwycięstwa - red.), "wszystkie trudne kwestie dzisiejszych stosunków międzynarodowych zejdą na drugi plan".

Autor: ft/adso / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: iz.ru, rg.ru, ng.ru, mk.ru, kommersant.ru

Tagi:
Raporty: