Raport ws. kolekcji Gurlitta. Pięć obrazów na pewno zrabowano Żydom

Obraz "Dwóch jeźdźców na plaży" Liebermanna wrócił do właściciela
Obraz "Dwóch jeźdźców na plaży" Liebermanna wrócił do właściciela
Źródło zdj. gł.: Wikipedia / domena publiczna
Tylko co do pięciu obrazów z kolekcji Corneliusa Gurlitta ustalono na pewno, że zostały zrabowane prawowitym właścicielom przez reżim hitlerowski - głosi opublikowany w czwartek raport zespołu ekspertów, którzy przez dwa lata badali liczący około 1,5 tys. dzieł sztuki zbiór. Prace zespołu kosztowały rząd krajowy Bawarii i niemieckie władze federalne prawie 1.9 mln euro.

Ojciec zmarłego w 2014 roku w wieku 81 lat Corneliusa, marszand Hildebrand Gurlitt prowadził na zlecenie władz III Rzeszy akcję sprzedawania za granicą usuwanych z niemieckich muzeów dzieł tak zwanej "sztuki zdegenerowanej" (niem. entartete Kunst) czyli prac artystów awangardowych. Na przełomie lat 2012 i 2013 w monachijskim mieszkaniu Corneliusa oraz w należącym do niego domu w austriackim Salzburgu znaleziono kolekcję, którą wcześniej odziedziczył po ojcu. Odkrycia tego dokonano przy rewizjach podjętych w ramach dochodzenia dotyczącego bliżej nieujawnionych nadużyć podatkowych.

Hildebrand Gurlitt gromadził obrazy zarekwirowane w muzeach lub skonfiskowane bądź też odkupione po zaniżonej cenie od właścicieli, z czego większość z nich stanowili Żydzi. Skupował również obrazy przeznaczone do planowanego przez Hitlera muzeum sztuki w Linzu. Ponadto część znajdujących się w jego dyspozycji dzieł mogła zostać zrabowana przez nazistów w okupowanej Francji, a nie wyklucza się, że również w Polsce.

Działalność zespołu ekspertów sfinansowały rząd krajowy Bawarii i niemieckie władze federalne, wydając na to blisko 1,9 mln euro. Tylko w przypadku 11 spośród łącznie 499 dzieł, co do których podejrzewano, że mogły pochodzić z hitlerowskiej grabieży, udało się jednoznacznie określić ich pochodzenie. Z pięciu faktycznie zrabowanych obrazów zwrócono prawowitym właścicielom na razie dwa - "Siedzącą kobietę" Henri Matisse'a i "Dwóch jeźdźców na plaży" Maksa Liebermanna.

Sąd rozstrzygnie, co dalej z kolekcją

Przyszłość całej kolekcji pozostaje sprawą otwartą. W swej ostatniej woli Cornelius Gurlitt zapisał ją muzeum sztuki w stolicy Szwajcarii Bernie, ale wyższy sąd krajowy w Monachium ma dopiero rozstrzygnąć, czy zgłoszone przez kuzynkę zmarłego Utę Werner roszczenia krewnych do tej spuścizny są zasadne.

W trakcie badań ekspertów okazało się, że należący do kolekcji obraz Marca Chagalla "Scena alegoryczna", do którego odzyskania pretendowało kilka osób, jest falsyfikatem o nieustalonym dotąd pochodzeniu.

Autor: mw,kło//gak / Źródło: PAP

Czytaj także: