Dwóch lekarzy zmarło, jeden odszedł. Do tego szpitala trafił Nawalny

TVN24 | Świat

Autor:
tas\mtom
Źródło:
Echo Moskwy, Radio Swoboda, tvn24.pl
Szpital w Omsku, gdzie leczył się Aleksiej Nawalny Reuters
wideo 2/2
Reuters Szpital w Omsku, gdzie leczył się Aleksiej Nawalny

Zmarł kolejny lekarz ze szpitala w Omsku, gdzie po próbie otrucia leczył się opozycjonista Aleksiej Nawalny - przekazały rosyjskie media. 63-letni Rustam Agiszew był szefem oddziału traumatologii i ortopedii. Powodem śmierci był zawał - podało Radio Swoboda.

Media w Rosji powołują się na komunikat szpitala, w którym podano, że Rustam Agiszew pracował w tym miejscu przez 30 lat. Szef zakładu Jewgienij Osipow nazwał jego odejście "nieodwracalną stratą dla całego środowiska medycznego".

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

To nie pierwsza przedwczesna śmierć lekarza w szpitalu numer 1 w syberyjskim Omsku, dokąd w sierpniu zeszłego roku, po próbie otrucia, trafił opozycjonista Aleksiej Nawalny. Na początku lutego zakład poinformował o śmierci 55-letniego Siergieja Maksimyszyna, zastępcy lekarza naczelnego szpitala i szefa oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. Przyczyną zgonu - jak wówczas podano - był atak serca. 

- On wiedział więcej niż ktokolwiek inny o stanie Aleksieja, dlatego nie można wykluczyć, że nie zmarł naturalną śmiercią. Z drugiej strony – system ochrony zdrowia w Rosji jest niezadowalający, dlatego lekarze w jego wieku mogą przedwcześnie umierać - mówił o Maksimyszynie współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow.

Rezygnacja Kaliniczenki

W październiku ubiegłego roku z pracy w szpitalu zrezygnował inny zastępca naczelnego lekarza Anatolij Kaliniczenko. W rozmowach z dziennikarzami twierdził, że przejście do nowego miejsca pracy, prywatnej kliniki, wynika z tego, że "bardziej kocha chirurgię niż administrację".

Kiedy Nawalny trafił do szpitala w Omsku, Kaliniczenko odpowiadał za opiekę medyczną opozycjonisty, komunikację z lekarzami z Niemiec, a pierwszego dnia hospitalizacji Nawalnego - także za relacje z mediami. Później zajął się tym szef szpitala i członek rządzącej Jednej Rosji Aleksandr Murachowski. To on powiedział dziennikarzom, że przyczyną ciężkiego stanu Nawalnego są "zaburzenia metaboliczne". Murachowski sprzeciwiał się także przetransportowaniu opozycjonisty na leczenie do Berlina.

Później Murachowski został szefem regionalnego Ministerstwa Zdrowia w obwodzie omskim.

Stracił przytomność na pokładzie samolotu

Nawalny trafił do szpitala w Omsku 20 sierpnia zeszłego roku, gdzie awaryjnie wylądował samolot lecący z Tomska do Moskwy. Opozycjonista poczuł się źle na pokładzie maszyny, stracił przytomność. W szpitalu w Omsku został podłączony pod respirator i wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. 22 sierpnia, na żądanie rodziny, krytyk Kremla został przetransportowany do Berlina.

Organizacja do spraw Zakazu Broni Chemicznej potwierdziła we wrześniu, że Nawalnego próbowano otruć za pomocą bojowego środka porażającego układ nerwowy – nowiczoka.

Lekarze w Omsku utrzymywali, że "nie znaleźli trucizny w jego organizmie". - Otrzymaliśmy ostateczną odpowiedź z dwóch laboratoriów, że nie zidentyfikowano żadnych chemicznych i toksykologicznych substancji, które mogłyby zostać uznane za trucizny lub produkty działania trucizn - mówił po przetransportowaniu Nawalnego do Berlina Anatolij Kalininczenko, który pracuje obecnie w innym miejscu.

Autor:tas\mtom

Źródło: Echo Moskwy, Radio Swoboda, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: