W dwóch osobnych wypadkach nastolatkowie doprowadzili do niekontrolowanego wybuchu własnoręcznie wykonanych środków pirotechnicznych i "zmarli na skutek ran śmiertelnych twarzy" - poinformowała w czwartkowym komunikacie policja, cytowana przez agencję dpa.
Przekazała, że "nic nie świadczy o udziale osób trzecich w tych dwóch zdarzeniach".
Jeden z nastolatków zmarł na miejscu zdarzenia w dzielnicy Baumheide w Bielefeldzie, drugi - z dzielnicy Brake - po przewiezieniu do szpitala, gdzie podjęto próbę reanimacji - podała dpa.
Inne niebezpieczne incydenty
W innych bardzo niebezpiecznych incydentach z sylwestrowej nocy 23-letni mężczyzna w Reddelich na północnym wschodzie Niemiec stracił lewą rękę w wyniku eksplozji petardy. W Lipsku na wschodzie kraju 16-letnia dziewczyna straciła mały palec i część palca serdecznego podczas próby odpalania fajerwerków.
30 rannych
Rzeczniczka szpitala urazowego w Berlinie Angela Kijewska podała, że do placówki w stolicy Niemiec przewieziono w nocy ze środy na czwartek ponad 30 poważnie rannych osób. Niektórym z nich trzeba było amputować palce lub inne części dłoni.
W Berlinie zatrzymano w noc sylwestrową około 400 osób, a obrażenia odniosło w trakcie takich interwencji co najmniej 24 policjantów. Podczas interwencji w Hamburgu rannych zostało 10 policjantów.
Apele o zakaz sprzedaży
Agencja dpa podała, że według szacunków niemieckiej firmy ubezpieczeniowej AOK, liczba przyjęć do szpitala z powodu obrażeń związanych z fajerwerkami w sylwestra w ciągu ostatnich 10 lat wynosiła średnio około 530 przypadków.
Co roku eksperci medyczni, policjanci, a także działacze na rzecz ochrony środowiska i praw zwierząt wzywają do zakazu sprzedaży fajerwerków.
Autorka/Autor: tas/adso
Źródło: PAP, dpa
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock