Do katastrofy doszło w niedzielę wczesnym popołudniem czasu lokalnego. Według komunikatu dyrekcji portu lotniczego w Miami lądujący samolot towarowy Boeing 767-300 linii Prime Air, lecący z San Juan w Portoryko, zjechał z pasa startowego, taranując liczne samochody i zatrzymał się na przyległym do lotniska polu. Maszyna została poważnie uszkodzona.
Strażacy hrabstwa Miami-Dade, na terenie którego znajduje się lotnisko, podali, że pilot i drugi pilot zostali uwięzieni w maszynie, po czym bezpiecznie ich ewakuowano, a silniki maszyny zapaliły się. Wszystkie pasy startowe i drogi kołowania zostały natychmiast zamknięte.
W wyniku wypadku śmierć poniosło pięć osób. Jak podali na konferencji prasowej przedstawiciele Amazona, czołowej firmy prowadzącej sprzedaż internetową, z pięciu rannych osób trzy są w stanie krytycznym. Dwie osoby miały też zostać uwięzione w pojazdach, w które uderzył samolot.
Na miejscu zdarzenia pracowało ponad 60 jednostek ratowniczych i około 200 funkcjonariuszy.
Lotnisko zawiesiło loty
Lotnisko po katastrofie wstrzymało wszystkie loty. Dwa z czterech pasów startowych zostały ponownie otwarte do niedzieli wieczorem czasu lokalnego. Federalny sekretarz transportu Sean Duffy uprzedził na platformie X, że pasażerowie "muszą spodziewać się znacznych opóźnień ich lotów, a nawet ich odwołania".
Samolot, który uczestniczył w zdarzeniu, to 32-letni Boeing 767-300, który w latach 1994-2015 służył jako samolot pasażerski dla różnych linii lotniczych. Według serwisu śledzenia lotów Flightradar24, maszyna przyleciała z San Juan w Portoryko.
Przyczyna katastrofy jak dotąd nie została podana. Flightradar24 podał, że samolot poruszał się z prędkością 207 km/h w momencie zjazdu z pasa startowego.
Rzecznik Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) zapowiedział wszczęcie śledztwa w celu ich wyjaśnienia.
Boeing i linia lotnicza 21 Air zadeklarowały, że wesprą rządowe śledztwo w sprawie katastrofy.