"111 dni napierania" naprawdę za nim. Marcin Gienieczko już w Polsce

Świat

tvn24"111 dni napierania" Marcin Gienieczko o rekordowym samotnym trawersie.

- To było 111 dni napierania - mówił zaraz po wylądowaniu w Polsce Marcin Gienieczko, podróżnik, który dokonał samotnego i najkrótszego w historii trawersu z Pacyfiku po Atlantyk. Podczas wyprawy o mały włos nie stracił życia, ale pomimo to przekonuje, że warto realizować marzenia.

Polski podróżnik Marcin Gienieczko w piątek wylądował na warszawskim lotnisku Chopina. Gienieczko ma za sobą nie lada wyczyn - z powodzeniem ukończył ostatni etap Energa Solo Amazon Expedition i być może trafi do Księgi rekordów Guinessa.

Jego wyprawa rozpoczęła się w niedzielę 17 maja 2015 r. o godz. 12 na plaży Cerro La Virgen nad Pacyfikiem, a zakończyła się 4 września tuż przed godz. 22.

Rzeka największym wyzwaniem

Najtrudniejszym etapem trawersu było przepłynięcie całego systemu rzecznego Amazonki. Przez 94 dni Gienieczko wiosłował po 12 godzin dziennie. O mało nie stracił życia - na peruwiańskim odcinku najpierw wpadł w ogromne wiry rzeczne, a potem tego samego dnia próbowano go zabić. - Najpierw dostałem dwa strzały ostrzegawcze, a potem jeden prosto we mnie. Kula przeleciała koło głazu - opowiadał po wylądowaniu ekipie TVN24.

Niemożliwe nie istnieje

Gienieczko samotnie pokonał 7 tys. kilometrów. Chciał w ten sposób udowodnić swoim synom, dzieciom z Pomorskiego Hospicjum, dla których zbierał pieniądze i wszystkim innym niedowiarkom, że "niemożliwe nie istnieje". - Trzeba przełamywać bariery, stawić czoło przeciwnościom, to wszystko ma jakiś sens, warto realizować marzenia - podkreślał w TVN24.

Autor: mar/map / Źródło: Energa Solo Amazon Expedition

Raporty: