Świat

"Lot trwał 40 sekund". MAK zaprasza ekspertów zachodnich

Świat


Lot trwał zaledwie 40 sekund, na niskim pułapie samolot przechylił się w jedną, potem w drugą stronę, wreszcie uderzył w ziemię. Silniki pracowały do końca. To pierwsze ustalenia MAK po katastrofie samolotu ATR 72, który w poniedziałek rozbił się koło Tiumenia na zachodniej Syberii. Eksperci MAK wciąż pracują nad odcyfrowaniem czarnych skrzynek W dochodzeniu mają pomóc eksperci zaproszeni z Francji, Kanady i Wielkiej Brytanii. Przedstawiciele Federalnej Agencji Transportu Powietrznego i linii lotniczych UTair uważają, że przyczyną wypadku nie było ani oblodzenie samolotu, ani jakość paliwa, ani zmęczenie pilotów.

Jeszcze w poniedziałek Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) poinformował, że w dochodzeniu "zgodnie z Załącznikiem 13 Konwencji ICAO udział wezmą przedstawiciele krajów-producentów: statku powietrznego (Francja), silników (Kanada) i kraju rejestracji (Wielka Brytania-Bermudy)".

Zgodnie z Załącznikiem 13 Konwencji ICAO udział wezmą przedstawiciele krajów-producentów: statku powietrznego (Francja), silników (Kanada) i kraju rejestracji (Wielka Brytania-Bermudy). komunikat MAK

Silniki pracowały do końca

We wtorek rano MAK podał, że ze wstępnej analizy czarnych skrzynek wynika, że silniki należącego do linii UTair samolotu ATR 72 pracowały aż do momentu uderzenia maszyny w ziemię.

"Po starcie samolot wzniósł się na wysokość ok. 210 metrów, następnie doszło do przechyłu w prawo o 35 stopni, potem w lewo o 50 stopni, po czym maszyna uderzyła w ziemię" - można przeczytać w krótkim komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej MAK.

Nie zdążyli poinformować o problemach

Pasażerski samolot ATR 72 rozbił się ok. 3 km od lotniska w Tiumeniu podczas próby awaryjnego lądowania. Zginęło 31 osób, 12 osób z ciężkimi obrażeniami przebywa w szpitalu.

Wiceszef MAK Aleksiej Morozow powiedział, że czarne skrzynki samolotu zostaną odcyfrowane w jak najkrótszym czasie, aby ustalić przyczyny wypadku. Analizie poddano już też paliwo na lotnisku, z którego startował samolot.

Po starcie samolot wzniósł się na wysokość ok. 210 metrów, następnie doszło do przechyłu w prawo o 35 stopni, potem w lewo o 50 stopni, po czym maszyna uderzyła w ziemię. komunikat MAK

Szef Federalnej Agencji Transportu Powietrznego Aleksandr Nieradko powiedział jednak, że nie ma powodów, żeby przyczyn katastrofy upatrywać w złej jakości paliwa. Nieradko dodał również, że były nieprawidłowości jeśli chodzi o użycie płynu przeciwoblodzeniowego przed lotem, ale nie ma powodów, aby uważać to za przyczynę wypadku.

Wykluczono też zmęczenie pilotów jako możliwą przyczynę katastrofy, ponieważ obaj piloci byli "dobrze wypoczęci", jak zapewnił szef linii UAair Andriej Martirozow.

Źródło bliskie dochodzeniu poinformowało RIA Nowosti, że piloci nie mieli czasu, żeby poinformować o jakichś problemach technicznych: "Lot trwał 40 sekund i piloci nie zdołali zasygnalizować jakichkolwiek problemów na pokładzie".

- Doskonale wiedzieli jak postępować w przypadku sytuacji nadzwyczajnej. W tym wypadku prawdopodobni po prostu nie mieli czasu - mówi z kolei anonimowy pracownik lotniska.

Źródło: RIA Novosti, tvn24.pl