Drony uderzyły w międzynarodowe lotnisko w Kuwejcie. Jedna osoba nie żyje, kilkadziesiąt jest rannych
Rzecznik ministerstwa zdrowia Kuwejtu dr Abdullah al-Sanad poinformował, że siedem osób wymagało poważnych zabiegów chirurgicznych. Zespoły medyczne nadal monitorują przypadki krytyczne, wymagające intensywnej terapii lub zaawansowanego leczenia - poinformowała państwowa agencja informacyjna KUNA.
Według al-Sanada obrażeń doznali cywile, pracownicy lotniska i podróżni. Zakres obrażeń obejmował między innymi rany odłamkowe i powstałe w wyniku wybuchów, złamania, urazy głowy, krwotoki mózgowe oraz zatrucia dymem.
Rzecznik zapewnił, że resort wdrożył protokoły postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych, w tym zarządził pełną mobilizację personelu medycznego, a także ogłosił zwiększoną gotowość na oddziałach ratunkowych i oddziałach intensywnej terapii. Al-Sanad poinformował również o koordynacji działań wszystkich właściwych agencji państwowych.
Uszkodzone lotnisko w Kuwejcie
Reuters, powołując się na krajowy urząd lotnictwa cywilnego, informował, że atak spowodował "poważne uszkodzenia" budynku T1 lotniska. Do czasu zakończenia niezbędnych procedur i potwierdzenia, że port jest gotowy do wznowienia działalności, loty będą przekierowywane - podał portal Gulf News, dodając, że rozpoczęła się już inspekcja mająca na celu ocenę zniszczeń.
Rzecznik ministerstwa obrony Kuwejtu pułkownik Saud Abdulaziz Al-Atwan nazwał atak "przestępczą irańską agresją" - poinformował emiracki dziennik "Khaleej Times".
Także siły zbrojne Bahrajnu przekazały w środę rano, że przechwyciły irańskie drony i pociski.
USA przeprowadziły atak na wyspę Keszm
Kilka godzin wcześniej wojsko USA powiadomiło, że dwa irańskie pociski wystrzelone w kierunku Kuwejtu nie trafiły w cel lub rozpadły się w trakcie lotu, a trzy pociski wystrzelone w kierunku Bahrajnu zostały przechwycone przez siły USA i Bahrajnu. W odpowiedzi na próby ataków ze strony Iranu siły amerykańskie przeprowadziły ataki na wyspę Keszm i zestrzeliły wiele irańskich pocisków balistycznych i dronów - przekazało Dowództwo Centralne (CENTCOM) USA.
Irański resort spraw zagranicznych potępił amerykański atak na wieżę telekomunikacyjną na wyspie Keszm oraz irański tankowiec. Ministerstwo podkreśliło, że uderzenia naruszyły porozumienie o zawieszeniu broni i prawo międzynarodowe. Resort zaznaczył, że Kuwejt i Bahrajn ponoszą "bezpośrednią i jednoznaczną odpowiedzialność" za ataki, ponieważ ich terytorium i obiekty zostały wykorzystane do wspierania operacji wojskowych USA, wymierzonych w Iran.
Teheran zastrzegł sobie prawo do samoobrony i zapowiedział, że użyje wszelkich dostępnych środków, aby odpowiedzieć na ewentualne przyszłe ataki. Doradca najwyższego przywódcy Iranu i były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohsen Rezei zapowiedział zaś "potop rakiet i dronów" w przypadku dalszej agresji ze strony USA - przekazała agencja AFP.
Apel o stanowisko państw regionu Zatoki Perskiej
Po środowym incydencie wysoki rangą urzędnik ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaapelował o spójne stanowisko państw regionu Zatoki Perskiej.
"W obliczu powtarzających się agresji Iranu na Kuwejt i Bahrajn, zdecydowane i spójne stanowisko państw (tej części świata) jest niezbędne. Żaden kraj regionu Zatoki Perskiej nie powinien być w obliczu tych ataków pozostawiony sam sobie" - napisał w serwisie X Anwar Gargasz, doradca prezydenta ZEA. "Ta agresja nie jest wymierzona tylko w jeden kraj, jest wymierzona w nas wszystkich" - dodał.
Zawieszenie broni, mające być wstępem do zakończenia wojny rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, obowiązuje od 8 kwietnia.