Kosowo z własną armią, Serbia ostrzega. ONZ wzywa do dialogu


Zastępca sekretarza generalnego ONZ do spraw operacji pokojowych Jean Pierre Lacroix wskazał w poniedziałek na pogarszające się relacje Serbii z Kosowem w następstwie decyzji Prisztiny o utworzeniu regularnej armii. Wezwał strony do unikania eskalacji i przystąpienia do dialogu.

Lacroix wystąpił na zwołanym w trybie pilnym na żądanie Serbii posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przypomniał, że kiedy 21 listopada Kosowo podniosło z 10 do 100 procent cła na towary przywożone z Serbii i Bośni Hercegowiny, burmistrzowie regionów serbsko-kosowskich na północy Kosowa złożyli rezygnacje i zerwano oficjalne kontakty ze stolicą, Prisztiną.

Lacroix traktował rozwój wydarzeń jako obciążone napięciem tło wynikające z przyjętych w piątek przez parlament Kosowa trzech ustaw o istotnych zmianach mandatu, roli i wielkości tamtejszych sił bezpieczeństwa. Parlament stwierdził, że kraj ma prawo do wieloetnicznej, zawodowej armii zbudowanej zgodnie ze standardami NATO.

Liczące zgodnie z szacunkami ONZ około 2000 osób lekko uzbrojone Siły Bezpieczeństwa Kosowa, które zajmują się głównie obroną terytorialną i reagowaniem na sytuacje kryzysowe, zostaną przekształcone w regularną armię. Docelowo ma ona liczyć 5000 osób stałego personelu i 3000 rezerwistów.

Serbia nazwała decyzję Kosowa aktem agresji politycznej. Wezwała siły pokojowe NATO – KFOR, ustanowione po rezolucji 1244 RB ONZ i odpowiedzialne za stworzenie bezpiecznego środowiska w kraju, aby uniemożliwiły wszelkie operacje armii w Kosowie. Zapowiedziała, że weźmie udział w aranżowanych przez Unię Europejską rozmowach z Prisztiną tylko wówczas, jeśli cła wrócą do poprzedniej wysokości.

Według zastępcy sekretarza generalnego ostatnie wydarzenia jeszcze bardziej nadwyrężyły relacje Serbii z Kosowem.

- Jesteśmy zaniepokojeni groźbą napięcia w terenie, szczególnie w północnym Kosowie. Dlatego ważne jest, aby Belgrad i Prisztina unikały wszelkich kroków, które mogłyby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację, i raczej znalazły sposoby na ponowne nawiązanie dialogu mającego na celu normalizację wzajemnych stosunków – postulował Lacroix.

Prezydenci Serbii i Kosowa na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ

Na poniedziałkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa przybyli prezydenci Serbii - Aleksandar Vuczić i Kosowa - Hashim Thaci.

Vuczić przekonywał, że jego kraj zrobił wszystko, by wypełnić zobowiązania wynikające z porozumień i poszedł na ustępstwa. Władzom Kosowa zarzucał zaś nieprzestrzeganie żadnego z tych porozumień. Argumentował, że Prisztina gwałci postanowienia rezolucji 1244 oraz konstytucji.

Zdaniem Thaciego utworzenie armii jest prawem niepodległego państwa. Zaprzeczał, jakoby naruszało to postanowienia RB. Prezydent Kosowa zapewniał, że nie tylko nie zagrozi Serbii, ale przyczyni się do stabilizacji i bezpieczeństwa w regionie. Jak utrzymywał, jego kraj nigdy nie był agresorem, lecz ofiarą napaści.

W opinii ambasador RP przy ONZ Joanny Wroneckiej decyzja o transformacji sił bezpieczeństwa w regularną armię należy zasadniczo do Prisztiny. Zwróciła jednak uwagę, że istotne jest, aby Kosowo tworzyło siły zbrojne w sposób inkluzywny i stopniowy, z poszanowaniem odpowiednich postanowień konstytucji, bo tylko wtedy mogą one służyć bezpieczeństwu całej społeczności.

- Ponownie podkreślamy nasze przekonanie, że trwałą stabilność w regionie można osiągnąć tylko poprzez kontynuowanie dialogu między Belgradem i Prisztiną pod auspicjami Unii Europejskiej z ostatecznym celem wzajemnego uznania przez siebie Serbii i Kosowa - oceniła.

Spór o przestrzeganie rezolucji

Odmienne stanowiska w sprawie Kosowa demonstrowali przedstawiciele USA oraz Rosji, różniąc się m.in. interpretacją rezolucji RB.

Ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia podnosił potrzebę ciągłego zaangażowania RB w spór grożący wybuchem konfliktu. Ze względu na niestabilność sytuacji wzywał misję ONZ w Kosowie (UNMIK), która od połowy 1999 roku zarządzała Kosowem w imieniu wspólnoty międzynarodowej, do stałej obecności. Tworzenie armii przez Kosowo rosyjski ambasador traktował jako pogwałcenie rezolucji 1244.

Polityczny koordynator stałego przedstawicielstwa USA ONZ Rodney Hunter potwierdził amerykańskie poparcie dla stopniowego, przejrzystego przechodzenia Kosowa na profesjonalne, wieloetniczne, zdolne do współpracy z NATO siły, które służą i odzwierciedlają interesy wszystkich społeczności. Ustawodawstwo parlamentu Kosowa potraktował jako w pełni zgodne z rezolucją RB ustanowienie sił zbrojnych przez suwerenne państwo.

- Oczekujemy, że rząd Kosowa będzie rzetelnie stosował się do wszystkich ustaleń i zobowiązań dotyczących ruchów wojsk i operacji sił. (...) Ostatecznie jednak bezpieczeństwu Kosowa najlepiej służy normalizacja stosunków z Serbią. Dialog powinien być nadrzędnym priorytetem obu krajów - postulował Hunter.

Autor: asty//kg//kwoj / Źródło: PAP