Sobotni koncert Celine Dion w hali Plenitude Arena (Defense Arena) w Nanterre pod Paryżem był pierwszym z 16 zaplanowanych występów po sześcioletniej przerwie artystki, spowodowanej chorobą.
W grudniu 2022 roku wokalistka poinformowała, że cierpi na rzadką chorobą neurologiczną, tzw. zespół sztywnego człowieka (zespół Moerscha-Woltmanna).
Celine Dion: nie poddałam się
Reuters napisał, że Celine Dion powróciła na scenę w niezwykle wzruszającym stylu. - Stoję na scenie w mieście, które tak bardzo kocham, dzięki waszemu wsparciu i miłości - powiedziała do publiczności. - Droga była wyboista i dłuższa niż planowałam, ale nie poddałam się - przyznała.
Artystka rozpłakała się podczas pierwszego utworu i skierowała mikrofon w stronę publiczności, aby ta pomogła jej zaśpiewać. - Obiecałam sobie, że nie będę płakać, ale to łzy szczęścia - mówiła.
Jak opisał Reuters, scenografia była skromna, a Celine Dion wystąpiła w czarnych strojach, dzięki czemu nic nie odwracało uwagi od jej szczerych emocji związanych z powrotem na scenę.
Celine Dion ostatni raz koncertowała sześć lat temu
Po raz ostatni Celine Dion koncertowała w 2020 roku. W 2024 roku dała jednorazowy występ na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu, wykonując jeden z najbardziej znanych utworów Edith Piaf - "Hymn do miłości". W piątek wieczorem w Paryżu na zniczu olimpijskim z 2024 roku w formie balonu, który wieczorem unosi się w niebo, pojawił się cytat z tej piosenki podpisany "Celine", co również było gestem powitania Dion przed sobotnim występem.