Rzucił mnie na podłogę, kopałam go. Zerwał mi bluzkę i rozpiął stanik, chciał rozpiąć spodnie (...) Użyłam słowa "gwałt", żeby go przestraszyć, ale nie zrobiło to na nim wrażenia Tristane Banon
- Włączyłam magnetofon od razu, ale to go nie speszyło. Chciał, żebym trzymała go za rękę podczas zadawania pytań. Potem dotknął mojego ramienia. To już było za dużo, więc zareagowałam - wyznała. Jak dodaje, cała sytuacja skończyła się bardzo gwałtownie, gdy kobieta wyraźnie powiedziała "nie".
- Rzucił mnie na podłogę, kopałam go. Zerwał mi bluzkę i rozpiął stanik, chciał rozpiąć spodnie - opowiadała. - Użyłam słowa "gwałt", żeby go przestraszyć, ale nie zrobiło to na nim wrażenia - dodała. Nie powiedziała jednak na antenie, o kogo chodziło. Dopiero później wyznała, że miała na myśli Dominique'a Strauss-Kahna.
Banon nie złożyła jednak zawiadomienia na policji. Jak tłumaczyła, DSK był ojcem jej najlepszej przyjaciółki i byłym mężem jej chrzestnej matki. Wniesienie skargi byłoby więc "skomplikowane".
Teraz kobieta zmieniła zdanie i, jak donoszą francuskie media, we wtorek ma zamiar złożyć w Paryżu doniesienie o popełnieniu przez DSK gwałtu.
Czytaj o najnowszym zwrocie w nowojorskim procesie Dominque'a Strauss-Kahna
Źródło: Le Figaro