TVN24 | Świat

Śledczy ustalają przyczyny śmierci dzieci z przymusowych szkół

TVN24 | Świat

Autor:
mart/dap
Źródło:
PAP

W Kanadzie trwają śledztwa i poszukiwania dokumentów w sprawie odnalezionych grobów dzieci przy byłych przymusowych szkołach dla rdzennych mieszkańców. O łącznie 1148 nieoznaczonych wcześniej miejscach pochówku poinformowano w ciągu ostatnich sześciu tygodni.

Kanadyjska policja federalna wszczęła już dochodzenie w sprawie pierwszego z odnalezionych grobów, w Kamloops w Kolumbii Brytyjskiej (oceniono, że znajdują się w nim szczątki 215 osób). Jak sprecyzowała w oświadczeniu koroner Lisa Lapointe, jest to wczesna faza gromadzenia informacji, a nie początek ekshumacji.

JOANNA GIERAK-ONOSZKO: SZKOŁA BYŁA ICH PIEKŁEM, STAŁA SIĘ MOGIŁĄ

Tych nie rozpoczęto także przy szkołach Marieval w Saskatchewan (prawdopodobnie znajdują się tam szczątki 761 osób) i St. Eugene w Cranbrook w Kolumbii Brytyjskiej (odkryto 182 nieoznakowane groby). Dlatego - jak zgodne są media - śledztwo będzie długie.

Kościół ma przekazać dokumenty

Sami rdzenni mieszkańcy zwracają uwagę, że do największych problemów należy brak dokumentów. Nieznana ich część, zawierająca dane z nazwiskami dzieci, daty i przyczyny śmierci uczniów, wciąż pozostaje w kościelnych archiwach.

Zapewnienie o otwarciu archiwów przekazała na początku czerwca tego roku archidiecezja Vancouver. Oblaci, którzy prowadzili 48 ze 139 przymusowych szkół i którym zarzucano utrudnianie dostępu do archiwów, zobowiązali się do przekazania wszystkich "historycznych dokumentów", tłumacząc wcześniejsze problemy przepisami dotyczącymi danych osobowych.

Z kolei parlamentarzyści Nowej Partii Demokratycznej (NDP) Mumilaaq Quaqqaq i Charlie Angus zwrócili się do ministra sprawiedliwości Kanady Davida Lamettiego o wszczęcie dochodzenia w sprawie grobów przy szkołach. Jednak, jak przypomniały media i prawnicy, możliwość wszczynania dochodzenia ma tylko policja.

Premier Justin Trudeau powtarza, że rząd będzie prowadził takie działania, jakich życzyć sobie będą rdzenni mieszkańcy. Stąd też wszystkie poszukiwania mają być prowadzone zgodnie z obyczajami, co ujęto w zaleceniach Komisji Prawdy i Pojednania, np. zalecenie 76 mówi o poszanowaniu "zasad uznawanych przez rdzennych mieszkańców" podczas dochodzenia na cmentarzach.

"Kulturowe ludobójstwo"

Na terenie Kanady przez 150 lat działało 139 przymusowych szkół dla rdzennych mieszkańców. Były finansowane z federalnego budżetu i ich celem - opracowanym przez rząd Kanady - było "ucywilizowanie" lokalnych społeczności. Prowadzenie szkół rząd powierzył kościołom. Kościół katolicki prowadził 60 proc. ośrodków, a protestancki 40 proc. Ostatnie szkoły, przez które przeszło ok. 150 tys. dzieci, zamykano dopiero w latach 90. XX w.

Komisja Prawdy i Pojednania określiła w swoim raporcie z 2015 roku działalność szkół jako "kulturowe ludobójstwo". Komisja dokumentowała przemoc wobec dzieci, a także odnotowała ok. 4100 zgonów, do których doszło w tych placówkach.

Relacje dorosłych już uczniów tych ośrodków stanowią część raportu Komisji Prawdy i Pojednania.

Wspomnienia byłych podopiecznych zamieszcza m.in. kanadyjska stacja APTN (Aboriginal Peoples Television Network). Wśród najnowszych jest relacja, w której Louise Celesta opisuje prowadzoną przez Kościół anglikański szkołę, opowiadając o biciu kijem po głowie i pozbawianiu kontaktu z rodziną. Z kolei Joanne Gottfriedson, która była uczennicą dziennego programu szkoły prowadzonej przez Kościół katolicki w Kamloops – dzieci mieszkające w bliskim sąsiedztwie szkół nie były zabierane do internatów - podkreśla, że "to, że na noc wracało się do domu, nie znaczyło, że było się bezpiecznym". Jak opowiada, kiedy miała siedem lat była molestowana przez księdza.

Z kolei Barb McNab-Larson, kiedy miała pięć lat, została zabrana z farmy dziadków, wrzucono ją do ciężarówki służącej do przewozu bydła, a po przywiezieniu do szkoły w Kamloops obcięto jej włosy i spryskano środkami dezynfekcyjnymi. Według relacji karane dzieci bito tak długo, aż zaczynały krzyczeć, żeby "wybić z nich Indianina".

Autor:mart/dap

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock