Do zakłóceń doszło w niedzielę na kanałach nadających za pośrednictwem satelity Badr. - Mam specjalną wiadomość dla wojska. Jesteście armią narodową Iranu, a nie armią Republiki Islamskiej. Macie obowiązek chronić własne życie. Nie zostało wam wiele czasu. Dołączcie do ludzi jak najszybciej - powiedział Cyrus Reza Pahlawi w odezwie. Dynastia Pahlawi została obalona w trakcie rewolucji islamskiej w 1979. Od tego czasu członkowie rodziny szacha żyją na wygnaniu.
W telewizji pojawiły się również komunikaty w języku perskim, takie jak "Ameryka jest z wami" czy informacje, że Donald Trump wielokrotnie obiecywał wsparcie dla Irańczyków "w walce z islamskim reżimem", a Europa popiera protestujących. Do tego skierowane do widzów ostrzeżenia, że władze w Teheranie zrobią "wszystko, żeby utrzymać was w niewiedzy" - przekazała agencja Reuters.
Irańska telewizja państwowa używa satelity Badr do transmisji szeregu lokalnych kanałów telewizyjnych w całym kraju.
Agencja informacyjna Fars, uważana za blisko związaną z Korpusem Strażników Rewolucji, przekazała oświadczenie państwowej stacji telewizyjnej, która potwierdziła, że sygnał w "niektórych regionach kraju został chwilowo zakłócony przez nieznane źródło". Nie wspomniano o treści wyemitowanego materiału.
Masowe protesty w Iranie
Liczba ofiar śmiertelnych represji stosowanych przez władze w reakcji na masowe antyrządowe protesty wyniosła co najmniej 3919 osób - podała AP, powołując się na szacunki aktywistów. Z kolei agencja Reuters przekazała w niedzielę za anonimowym źródłem we władzach Iranu, że w protestach zginęło co najmniej 5 tys. osób, w tym około 500 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Według innych źródeł bilans ofiar śmiertelnych protestów sięga nawet 20 tys.
Protesty rozpoczęły się w ostatnich dniach grudnia na tle problemów gospodarczych, a zwłaszcza dużego spadku wartości lokalnej waluty, riala. Demonstracje błyskawicznie przybrały charakter polityczny i ogarnęły wszystkie prowincje kraju. Władze stłumiły je brutalnie.
Autorka/Autor: wac//am
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH