Hajzer zginął? "Niestety nie otrzymaliśmy dementi"

TVN24

Aktualizacja:
Informacja o śmierci Marcina Kaczkana nie została potwierdzonatvn24
wideo 2/16

Dramat dwóch polskich himalaistów na Gaszerbrumie w Pakistanie. Marcin Kaczkan odpadł od ściany, ale udało mu się zejść do obozu na wysokości 6,5 tys. metrów. Poinformował, że nie żyje jego partner, legenda polskiego himalaizmu Artur Hajzer. - Nie mam najnowszych informacji. Pozostaliśmy przy tych, które otrzymaliśmy rano - poinformował po godz. 23 w rozmowie z TVN24 Krzysztof Wielicki, kierownik zimowej wyprawy na Broad Peak.

Wielicki powiedział, że martwi się, iż "nie ma informacji, która by zaprzeczała poprzedniej". - Że byłoby dementi. Niestety nie otrzymaliśmy go. Liczyliśmy, że będzie jeszcze dementi odnośnie pierwszej informacji, którą przekazał Marcin Kaczkan (o śmierci Artura Hajzera - red.). Skoro tego dementi nie było, to dla mnie jest zrozumiałe, że nic się nie zmieniło - powiedział wieczorem Wielicki w TVN24.

I dodał: - Musimy poczekać aż Marcin Kaczkan zejdzie do miejsca, gdzie spotka zespół, który będzie miał telefon satelitarny. Myślę, że to będzie we wtorek rano naszego czasu, gdzieś ok. godz. 8.00, 9.00 powinniśmy mieć informację. Głównie chcielibyśmy dowiedzieć się od Marcina, w jaki sposób zidentyfikował śmierć Artura - podkreślił.

Ciągle nic nowego

O godz. 15.30 Krzysztof Wielicki mówił na antenie TVN24: - Próbujemy cały czas połączyć się za pomocą telefonu satelitarnego z bazą niemieckiej wyprawy. Niestety nikt nie odbiera. Obiecany e-mail, który ma potwierdzić hiobowe wieści, też nie nadszedł - informował.

Jego zdaniem jednak brak kontaktu "potwierdza tą pierwszą wiadomość". - Jestem przekonany w 100 proc., że Marcin nie podałby wiadomości, gdyby nie był jej pewien - mówił Wielicki. Dodał, że Kaczkan zejdzie z rosyjskiej do niemieckiej bazy jutro. - Wtedy być może wyjaśni się więcej - przyznał.

Wcześniej Krzysztof Wielicki mówił na antenie TVN24, że informacje są mu przekazywane przez internet przez niemiecką ekipę, która jest w bazie pod Gaszerbrumem. Niemcy z kolei mają łączność radiową z zespołem Rosjan, który jest w obozie II na wys. 6,5 tys. m. Tam dotarł Marcin Kaczkan, który razem z Arturem Hajzerem planował zdobyć ośmiotysięczniki Gaszerbrum I i Gaszerbrum II. Kaczkan poinformował, że Hajzer nie żyje. Ta informacja nie jest jednak na razie potwierdzona.

Rozmowa reportera TVN24 z Krzysztofem Wielickim
tvn24

Sprzeczne informacje

Jak mówił Wielicki, początkowo wydawało się, że większe kłopoty ma Kaczkan. - Kaczkan spadł, ale chyba nie odniósł większych obrażeń - powiedział potem.

- Nie zagraża mu żadne niebezpieczeństwo, bo jutro będzie sprowadzany do bazy - dodał.

Podkreślił, że telefon satelitarny Artura Hajzera milczy od czasu, gdy wysłał SMS-a z informacją o spadnięciu Kaczkana. - Oni wspinali się razem, atakowali szczyt. Kończył się okres dobrej pogody, pewnie myśleli, że zdążą przed pogodą złą, ale załamała się ona wcześniej. Gdy rozpoczęli powrót pozostałe zespoły już się wycofały i były już w bazie - poinformował Wielicki.

Helikoptery ratunkowe są już gotowe do lotu, ale na ich start nie pozwalają złe warunki atmosferyczne. - Przez ostatnie dwa dni było kompletne załamanie pogody. Jeśli coś wyleci, to dopiero jutro - powiedział Wielecki. Jego zdaniem Rosjanie i Pakistańczycy prawdopodobnie rozpoczną pieszą akcję górską w celu znalezienia Hajzera.

Marcin Kaczkan (39 l.) i Artur Hajzer (51 l.)
pza.org.pl

Komunikat PZA

Polski Związek Alpinizmu po południu wydał oficjalny komunikat ws. wyprawy Polaków na Gaszerbrum I w Karakorum.

"W niedzielę 7 lipca Artur Hajzer i Marcin Kaczkan wyszli z obozu III (7150 m) by zdobyć szczyt Gasherbrum I (8068 m). Po osiągnięciu wysokości 7600 m z powodu silnego wiatru przerwali atak szczytowy, zawrócili. Dotarli do obozu III ( 7150 m) i za pomocą radiotelefonu połączyli się z bazą, z kucharzem wyprawy, informując, że schodzą do obozu II (6400m) i wszystko jest w porządku" - czytamy.

"Również w niedzielę o godz. 11 polskie czasu (godz. 14 czasu miejscowego) Izabela Hajzer otrzymała od męża sms w którym napisał: "Marcin Kaczkan spadł kuluarem japońskim". Od tego czasu nie udało się nawiązać kontaktu z Arturem Hajzerem. Rozpoczęto akcję ratunkową, którą z bazy pod Gaszerbrumami kieruje kierownik niemieckiej wyprawy Thomas Laemmle. W nocy z niedzieli na poniedziałek wysłano ekipę tragarzy wysokościowych, której celem było dotarcie do obozu II (6400 m). Z powodu silnego wiatru i podającego śniegu dotarli tylko do obozu I i zawrócili do bazy. W nocy z poniedziałku na wtorek pogoda poprawiła się. Z obozu I (6000 m) wyszła grupa wspinaczy rosyjskich, która rano dotarła do obozu II i odnalazła w nim Marcina Kaczkana" - głosi komunikat.

"Artur Hajzer nie żyje - powiedział Marcin Kaczkan w rozmowie przez radiotelefon z Thomasem Laemmle. W ciągu najbliższych godzin komunikaty z bazy pod Gasberbrumami zweryfikują ostatecznie tę tragiczną wiadomość" - kończy PZA.

Dwa szczyty jednocześnie

Dwaj doświadczeni himalaiści, Artur Hajzer i Marcin Kaczkan za cel wzięli sobie zdobycie dwóch ośmiotysięczników Gaszerbrum I (8068 m) i Gaszerbrum II (8035 m) w jednym sezonie i w możliwie jak najlżejszym stylu oraz bez użycia tlenu z butli. Wyprawa rozpoczęła się 19 czerwca.

Oba szczyty należą do grupy tzw. niskich ośmiotysięczników i nieraz były zdobywane jeden po drugim, bez powrotu do bazy, a jedynie do obozu I. Nie dokonano natomiast pełnego trawersu masywów ze szczytu na szczyt łączącą je granią przez przełęcz Gaszerbrum Col 6400 m.

Trasa himalaistów
tvn24

Doświadczeni himalaiści

Artur Hajzer to polski taternik, alpinista i himalaista. Jest koordynatorem programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015 oraz kierownik wypraw działających w ramach tego projektu.

Był kierownikiem wyprawy na Gaszerbrum I, podczas której 9 marca 2012 r. Adam Bielecki i Janusz Gołąb dokonali pierwszego zimowego wejścia na ten szczyt.

W ramach programu PHZ odbywała się także tragiczna zimowa wyprawa na Broad Peak w tym roku, podczas której zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski.

Hajzer jest członkiem Kapituły Nagrody Środowisk Wspinaczkowych "Jedynka”, aż do jej rozwiązania w 2011.

Wspinanie Hajzer rozpoczął w roku 1976 od Tatr. W Alpach przeszedł kilka trudnych dróg w masywie Mont Blanc, m.in. na Petit Dru i Mont Blanc du Tacul.

W górach wysokich zadebiutował w 1982 wspinaczką na szczyt Gaurishanka-Go w Himalajach Nepalu (6126 m n.p.m.). W kolejnym roku zdobył Tiricz Mir, najwyższy wierzchołek Hindukuszu (7706 m). Z Jerzym Kukuczką 3 lutego 1987 dokonał pierwszego zimowego wejścia na Annapurnę. Spośród ośmiotysięczników zdobył też Manaslu w 1986 roku wraz z Jerzym Kukuczką, Sziszapangmę 18 września 1987 roku wraz z Wandą Rutkiewicz, Ryszardem Wareckim i Jerzym Kukuczką, Dhaulagiri w 2008 roku i Nanga Parbat w 2010 roku, oba z Robertem Szymczakiem. W 2011 roku wraz z Adamem Bieleckim i Tomaszem Wolfartem zdobył kolejny ośmiotysięcznik, Makalu.

Wspólnie z Krzysztofem Wielickim trzykrotnie szturmował południową ścianę Lhotse. W 1989 był głównym organizatorem akcji ratunkowej po lawinie pod Mount Everest, dzięki której udało się sprowadzić jedynego ocalałego Andrzeja Marciniaka.

Marcin Kaczkan z wykształcenia jest elektronikem, absolwent Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Przygodę wspinaczkową rozpoczął w 1996 roku. Wspinał się w Tatrach, Alpach, Kaukazie, Pamirze, Andach, Tien-Shanie, Karakorum. Jest współautorem (obok Denisa Urubko i Potra Morawskiego) zimowego rekordu wysokości na K2 (7660 m n.p.m.), który osiągnął podczas wyprawy Netia K2 Polish Winter Expedition 2002/2003.

Gaszerbrum I
Polski Związek Alpinizmu
Gaszerbrum II
Polski Związek Alpinizmiu

Autor: rf, zś,mn//bgr,tka / Źródło: tvn24.pl, TVN24

Raporty: