Grecy ostrzelali turecki frachtowiec. Ankara: nie ma usprawiedliwienia

Świat


Grecka straż przybrzeżna otworzyła w poniedziałek ogień do tureckiego frachtowca, gdy ten odmówił zacumowania w porcie na wyspie Rodos na Morzu Egejskim - poinformowały tureckie media. Strona grecka przyznała, że straż przybrzeżna próbowała przeprowadzić inspekcję frachtowca, ale nie wspomniała o ostrzale. Turcja stanowczo potępiła incydent.

- Grecka straż przybrzeżna poleciła, żeby statek zacumował w porcie na wyspie Rodos. Nie zgodziliśmy się na to. Chcieli sprawdzić jednostkę. Zagrozili, że otworzą ogień, jeżeli nie zatrzymamy się i zrobili to, przed czym ostrzegali - powiedział telewizji CNN Turk kapitan tureckiego frachtowca Sami Kalkavan. Zdaniem kapitana w wyniku ostrzału na statku powstało 16 dziur. Nie było jednak zagrożenia, żeby woda dostała się do środka. Kapitan potwierdził, że frachtowiec znajduje się obecnie na tureckich wodach.

Jak podaje agencja Reutera, przedstawiciele greckiego ministerstwa żeglugi, transportu i do spraw wysp potwierdzili, że straż przybrzeżna próbowała przeprowadzić inspekcję frachtowca. Dodali, że jednostka nie współpracowała i wróciła na wody należące do Turcji. Nie poinformowano natomiast, czy straż przybrzeżna dokonała ostrzału.

Kaptan tureckiego frachtowca nie ujawnił, dlaczego nie chciał, aby statek został poddany inspekcji.

Powołując się na źródła w tureckim ministerstwie spraw zagranicznych, stacja NTV poinformowała, że dwa statki tureckiej straży przybrzeżnej zostały wysłane w rejon zdarzenia i pozostają w "kontakcie z władzami" w Ankarze.

Turcja stanowczo potępia

Tureckie ministerstwo spraw zagranicznych stanowczo potępiło ostrzał. Strona turecka nazwała incydent "nieproporcjonalnym aktem lekceważenia ludzkiego życia".

"Nie ma usprawiedliwienia dla ostrzału nieuzbrojonego statku handlowego przewożącego ładunek między dwoma tureckimi portami" - podało w oświadczeniu tureckie ministerstwo spraw zagranicznych.

"Naszym jedynym pocieszeniem jest to, że nikt nie został zabity ani ranny w wyniku incydentu" - dodano.

Relacje między dwoma państwami komplikują spory terytorialne oraz brak zgody Aten na wydanie Ankarze żołnierzy, którzy po próbie puczu w Turcji w lipcu 2016 roku schronili się w Grecji.

Do incydentu doszło w czasie, gdy w Szwajcarii toczą się międzycypryjskie rozmowy w sprawie zjednoczenia Cypru, w których uczestniczą również szefowie dyplomacji Grecji i Turcji.

Autor: arw//rzw / Źródło: PAP