Policjanci uwolnili 9-latka, który od 2024 roku żył w furgonetce

Hagenbach, Francja. 9-latek mieszkał w samochodzie blisko domu
Paryż i Sekwana
Źródło: ENEX
Od końca 2024 mieszkał w samochodzie swojego ojca przed domem. Gdy po sygnale od sąsiadki policjanci otworzyli auto, zobaczyli 9-latka, leżącego w pozycji embrionalnej na "stercie śmieci". Wstrząsającą sprawę opisują media we Francji.

Na początku ubiegłego tygodnia mieszkanka niewielkiej francuskiej miejscowości Hagenbach w regionie Górnego Renu usłyszała "dziecięce odgłosy" dochodzące ze stojącego w sąsiedztwie samochodu. Zaniepokojona powiadomiła służby, a te dokonały szokującego odkrycia - podaje telewizja BFM.

Gdy policja poprosiła właściciela auta o otwarcie go, ten upierał się, że samochód jest służbowy i nie może dostać się do niego z powodu awarii. Mimo sprzeciwu 43-latka funkcjonariusze sami otworzyli vana. Jak opisuje "Le Parisien" byli oszołomieni zastanym widokiem. Znaleźli "dziecko leżące nago w pozycji embrionalnej, przykryte kocem na stercie śmieci i w pobliżu odchodów". Jak podają media, 9-letni chłopiec natychmiast trafił do szpitala.

Hagenbach, Francja. Dom, obok którego stała zaparkowana furgonetka, w której mieszkał 9-latek
Hagenbach, Francja. Dom, obok którego stała zaparkowana furgonetka, w której mieszkał 9-latek
Źródło: SEBASTIEN BOZON/AFP/East News

Prokurator Nicolas Heit na konferencji prasowej 10 kwietnia powiedział, że chłopiec był "blady, wyraźnie niedożywiony i nie mógł chodzić" z powodu długotrwałego siedzenia.

Chłopiec "zniknął z dnia na dzień". Mieszkał w samochodzie

Według BFM sąsiedzi mówią, że chłopiec "zniknął z dnia na dzień", a jego nieobecność para tłumaczyła problemami psychicznymi dziecka i odesłaniem go do rodziny zastępczej. 43-letni ojciec podczas przesłuchania miał przyznać, że dziecko było w samochodzie od listopada 2024 roku, a on dwa razy dziennie przynosił mu wodę i jedzenie. Tłumaczył, że obecnie mieszka z 37-letnią partnerką i dwiema córkami w wieku 10 i 12 lat

Jak ustaliła stacja BFM chłopiec został przesłuchany w szpitalu przez wyspecjalizowanych śledczych. 9-latek miał im powiedzieć, że partnerka ojca "nie chciała już, by przebywał w ich mieszkaniu". Wyjaśnił, że chciała "zamknąć go w szpitalu psychiatrycznym" i w jego ocenie ojciec nie miał innego wyjścia, niż umieścić go w samochodzie. Chłopiec przez wiele miesięcy oddawał mocz do butelek i załatwiał się do worków na śmieci. Powiedział śledczym, że ostatni prysznic brał pod koniec 2024 roku, a w mieszkaniu był w 2025 roku, gdy reszta rodziny wyjechała na wakacje.

Prokuratura nie stwierdziła, by istniały dowody na to, że chłopiec zmaga się z problemami natury psychicznej i nie znaleziono żadnych danych medycznych, które by to potwierdziły. W 2024 roku uczęszczał do pierwszej klasy szkoły podstawowej, a jego "postępy w nauce były doskonałe". Siostra 9-latka zeznała śledczym, że chłopiec "zniknął" dwa miesiące po rozpoczęciu roku szkolnego. Placówka dostała od ojca informację, że jego syn będzie kontynuował naukę w innym miejscu.

Sprawa dziecka wstrząsnęła Francją

Sprawa chłopca wywoła szok we Francji. Dziennik "20 minutes" zastanawia się, dlaczego szkoła nie interesowała się losem dziecka, skoro do tej samej placówki uczęszczało jego rodzeństwo i czy nie doszło do zaniedbania ze strony lekarzy i sądu rodzinnego.

Ojcu dziecka postawiono m.in. zarzuty uprowadzenia małoletniego poniżej 15. roku życia i pozbawienie go opieki. Partnerka mężczyzny i zarazem macocha chłopca jest podejrzana o nieudzielenie pomocy małoletniemu i nałożono na nią dozór sądowy. Córki pary trafiły tymczasowo pod opiekę zastępczą.

OGLĄDAJ: "Jedyną ucieczką było chować się do szafy"
Przemoc domowa

"Jedyną ucieczką było chować się do szafy"

Przemoc domowa
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Redagował AM

Czytaj także: