Dzień gniewu w Europie. Setki zatrzymanych, starcia z policją

Protesty w Barcelonie
Protesty przeciwko wysokim kosztom życia w Hiszpanii
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ALBERTO ESTEVEZ
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W sobotę w europejskich krajach odbyły się kolejne protesty dotyczące postulatów socjalnych. Nie wszędzie przebiegły spokojnie. W Portugalii oddziały szturmowe policji użyły siły do usunięcia miasteczka namiotowego. Według aktywistów, którzy wezwali do kolejnych protestów, rannych zostało kilkadziesiąt osób. Do starć z policjantami doszło w Hiszpanii i we Włoszech.

Demonstracje odbywały się w podobnym czasie i dotyczą głównie problemów socjalnych, ale oficjalnie nie stanowią skoordynowanego ruchu. Protestujący, wśród których dominują młodzi ludzie, domagają się przede wszystkim poprawy warunków edukacji i dostępności mieszkań oraz ograniczenia kosztów życia. 

To już kolejne manifestacje dotyczące tych postulatów. Światowe media piszą wręcz o fali gniewu, która przetacza się przez Europę.

Paralizatory i psy w Portugalii. Doniesienia o rannych

W Portugalii, pomimo trwających ponad dwie godziny pertraktacji z policją i ostrzeżeń służb bezpieczeństwa o możliwości użycia siły, manifestanci odmówili usunięcia kilkudziesięciu namiotów nielegalnie rozbitych przy lizbońskim placu Rossio oraz placu Jana I Dobrego w Porto, gdzie od kilku dni prowadzone są protesty.

Protesty w Lizbonie
Protesty w Lizbonie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/JOSE SENA GOULAO

Podczas policyjnych akcji, przeprowadzonych niemal równocześnie w Lizbonie i Porto, funkcjonariusze użyli wobec stawiających opór demonstrantów pałek, paralizatorów oraz strzelali w powietrze gumowymi kulami. Policji towarzyszyły wyszkolone psy. Z relacji mediów wynika, że kilka osób podczas policyjnej interwencji zostało lekko rannych.

Protesty w Porto
Protesty w Porto
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ESTELA SILVA

W Lizbonie większość z około 300 manifestantów rozbiegła się po ulicach starego miasta. Część z nich ustawiała bariery z pojemników na śmieci, aby utrudnić policji interwencję.

W niedzielę rano poinformowano, że w Lizbonie zatrzymanych zostało 25 osób, które - jak podały służby - zostały już zwolnione i mają stawić się w poniedziałek w sądzie. Zdaniem policji reakcja funkcjonariuszy była "proporcjonalna".

Służby podsumowały, że podczas obu operacji rannych zostało siedmiu funkcjonariuszy. Z kolei grupa aktywistów "Casa para Viver" ("Domy do życia") przekazała, że rannych zostało 60 osób i wezwała do zorganizowania we wtorek kolejnej demonstracji przed parlamentem.

Interwencja policji wobec protestujących w Lizbonie
Interwencja policji wobec protestujących w Lizbonie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/JOSE SENA GOULAO

"Wybór wczesnych godzin porannych na spuszczenie psów i przeprowadzenie ataku pałkami na pokojowych demonstrantów to decyzja polityczna. Pokazuje to, że obecny rząd woli tłumić tych, którzy potępiają kryzys mieszkaniowy, niż go rozwiązać" - oceniła grupa.

Do protestów doszło też we Francji, o czym pisaliśmy tutaj:

Zamieszki w Barcelonie. "Wyciągniemy konsekwencje"

Grupa ponad 600 demonstrantów wywołała zamieszki w sobotę wieczorem w centrum Barcelony. Dominująca wśród protestujących młodzież rzucała w policję kamieniami, niszczyła mienie. Demonstrowano pod hasłami "walki z systemem" i reform w szkolnictwie wyższym.

Jak przekazała katalońska policja, służby bezpieczeństwa zatrzymały około 100 manifestantów, wśród których blisko 30 to nieletni.

Protest, jak przekazała policja, został zwołany spontanicznie w mediach społecznościowych przez grupę katalońskich studentów, którzy wieczorem przybyli do centrum Barcelony.

Protesty w Barcelonie
Protesty w Barcelonie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ALBERTO ESTEVEZ

W trakcie demonstracji zniszczona została sygnalizacja świetlna, a witryny w niektórych sklepach zostały wybite. Dochodziło też do plądrowania sklepów. Na ulicach pojawiły się barykady z podpalonych pojemników na śmieci. W rozmowie z mediami część uczestników zamieszek tłumaczyła agresywne zachowanie "koniecznością walki z systemem” oraz “działaniem na rzecz ustanowienia w pełni publicznego szkolnictwa wyższego".

Z kolei władze miasta zapowiedziały, że pociągną sprawców do odpowiedzialności finansowej. - Nie zostawimy tego w taki sposób. Wyciągniemy konsekwencje wobec dorosłych i nieletnich wandali. Pokryją oni z własnej kieszeni straty, do których doprowadzili – zapowiedział burmistrz Barcelony Jaume Collboni.

Setki zatrzymanych we Włoszech

380 osób zostało zatrzymanych w sobotę we Włoszech podczas protestów przeciw rządowi i wysokim kosztom życia - podała wieczorem policja. W Rzymie, Mediolanie i Turynie doszło do starć demonstrantów z policjantami. 

Dziewięć zatrzymanych osób trafiło do aresztu, a pozostałe - na komendy policji do wyjaśnienia i tam zostały spisane. Tysiące policjantów przy wsparciu wojska patrolowały ulice miast.

W centrum Mediolanu grupa protestujących próbowała sforsować policyjne blokady podczas demonstracji z udziałem ponad około 10 tys. osób, w większości młodych. Niektórzy właściciele sklepów położonych na trasie przemarszu zamknęli je z obawy przed starciami.

Protesty w Mediolanie
Protesty w Mediolanie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/Paolo Salmoirago

Około 200 studentów i uczniów uczestniczyło w wiecu przed mediolańskim Teatro Strehler. Na niesionych przez nich transparentach widniały hasła solidarności z protestującą młodzieżą we Francji. Ogółem w stolicy Lombardii zorganizowano w sobotę kilka antyrządowych protestów. 

Do starć z policją doszło w Rzymie w rejonie Koloseum, gdy manifestanci zmienili trasę i podeszli pod Łuk Konstantyna, gdzie przebywa zawsze wielu turystów. Wieczorem w centrum Wiecznego Miasta doszło do starć manifestantów z policją, która użyła hydrantów, by rozproszyć napierający tłum. W Wiecznym Mieście odbyły się jednocześnie dwa zgłoszone wcześniej zgromadzenia: demonstracja zorganizowana przez skrajną prawicę oraz protest przeciwko wojnom. 

Przed demonstracjami rzymska policja podczas prewencyjnych kontroli zatrzymała ponad 40 młodych osób z kominiarkami i innymi przedmiotami wskazującymi na zamiar udziału w zajściach. 

W Turynie protestowały setki osób. Tam również doszło do incydentów - policjanci zostali obrzuceni butelkami i petardami. Funkcjonariusze użyli pałek i gazu łzawiącego.

W Bolonii demonstranci wznosili hasła przeciwko policjantom i rzucali petardami.

Premier Giorgia Meloni na X podziękowała siłom porządkowych, które "pracowały, aby zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i prawo do pokojowego demonstrowania mimo prób podejmowanych przez część (...) osób, by sprowokować starcia i niepokoje". "Prawo do demonstrowania musi być zawsze zapewnione, podobnie jak prawo obywateli do bezpiecznego życia w ich miastach" - dodała szefowa rządu.

Meloni zaznaczyła, że nie ma miejsca dla tych, którzy "szukają jedynie starć i przemocy".

Źródło: PAP, Reuters
Czytaj także: