TVN24 | Świat

Erdogan stawia warunki Finlandii i Szwecji ws. przyjęcia do NATO. Media: będzie o sobie przypominał

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
asty\mtom
Źródło:
PAP
Sauli Niinisto i Recep Tayyip Erdogan spotkali się w Ankarze, złożyli kwiaty w miejscu zamachu (nagranie z 14 października 2015 roku)
Sauli Niinisto i Recep Tayyip Erdogan spotkali się w Ankarze, złożyli kwiaty w miejscu zamachu (nagranie z 14 października 2015 roku)

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł, że jeżeli Szwecja i Finlandia nie wywiążą się z zobowiązań zapisanych w ich porozumieniu dotyczącym akcesji do NATO, wniosek ratyfikacyjny nie zostanie przesłany do tureckiego parlamentu. Według przywódcy porozumienie dotyczy między innymi wydania Ankarze osób podejrzanych o terroryzm. Tymczasem szwedzkie media przekazały, że słowa Erdogana jakoby rząd Szwecji zgodził się na ekstradycję 73 osób są nieprawdziwe.

- Najpierw Szwecja i Finlandia powinny wypełnić swoje zobowiązania zapisane w tekście porozumienia. Jeżeli tego nie zrobią, to oczywiście nie ma mowy o wysłaniu wniosku ratyfikacyjnego do naszego parlamentu - powiedział turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan na konferencji prasowej po zakończeniu trzydniowego szczytu NATO w Madrycie.

W podpisanym we wtorek dokumencie Turcja zgodziła się poprzeć członkostwo Finlandii i Szwecji w NATO w zamian za obietnicę wsparcia w walce z kurdyjskimi organizacjami uznawanymi za terrorystyczne. Erdogan podkreślił, że wśród zobowiązań krajów nordyckich znalazło się również wydanie osób podejrzanych o działalność terrorystyczną.

W rozmowie z dziennikarzami w czasie drogi powrotnej z Madrytu Erdogan powiedział, że nie widzi potrzeby, by turecki parlament miał się śpieszyć z ratyfikacją akcesji Finlandii i Szwecji do NATO. Powtórzył, że w pierwszej kolejności Ankara oczekuje, że Helsinki i Sztokholm wywiążą się ze złożonych deklaracji, w tym ekstradycji podejrzanych. - Piłka jest po ich stronie - dodał.

Szwedzkie media: wypowiedź Erdogana nieprawdziwa

Tymczasem według dziennika "Svenska Dagbladet" twierdzenie Erdogana o rzekomej szwedzkiej zgodzie na wydalenie 73 osób podejrzanych o terroryzm to taktyka. Turecki przywódca nie chce, aby Szwecja "odpoczęła", i dopóki nie zostanie pełnoprawnym członkiem NATO, "będzie o sobie przypominał".

Gazeta w komentarzu zwraca uwagę, że premier Szwecji Magdalena Andersson stwierdziła, że rząd nie otrzymał dotychczas żadnej listy osób podejrzanych o terroryzm z żądaniem ich ekstradycji. Podkreśliła jednocześnie, że "w Szwecji obowiązuje szwedzkie prawo". Oznacza to, że wnioski będą rozpatrywane przez niezależne sądy, a deportacja nie będzie możliwa w przypadku osób mających szwedzkie obywatelstwo.

Podobnie sprawę ocenia dziennik "Dagens Nyheter", przypominając, że "kwestia 73 nazwisk osób poszukiwanych przez Turcję w Szwecji nie była przedmiotem ustaleń w Madrycie". "Turcja wydaje się zachowywać, jakby chciała sprawdzić, czy można jeszcze 'docisnąć' Sztokholm" - zauważa komentator. Według gazety ustalenia w Madrycie "nic nie znaczą", dopóki turecki parlament, w którym większość ma blok Erdogana, nie ratyfikuje dokumentów akcesyjnych Szwecji i Finlandii.

W Szwecji rząd Andersson jest krytykowany przez Partię Lewicy oraz Partię Ochrony Środowiska - Zielonych, a także część własnego środowiska socjaldemokratycznego, za zbyt dalekie ustępstwa wobec Erdogana. Obawy związane z możliwością przekazania Turcji oskarżanych przez Erdogana o terroryzm opozycyjnych dziennikarzy oraz pisarzy, którzy znaleźli schronienie w Szwecji wyraził szwedzki oddział stowarzyszenia pisarzy PEN-club.

"Determinacja nie może pozostać na papierze"

- Musimy zintensyfikować wysiłki dyplomatyczne na rzecz trwałego zawieszenia broni na Ukrainie - mówił również prezydent Turcji. Zaznaczył, że jego kraj prowadzi "zrównoważoną" politykę wobec Rosji, importuje z tego kraju gaz i współpracuje z nim przy budowie elektrowni atomowej. - Utrzymując zrównoważoną linię możemy osiągnąć znacznie więcej - przekonywał Erdogan.

Turecki przywódca zaapelował również do pozostałych sojuszników o okazanie "prawdziwej solidarności" w walce Ankary z terroryzmem. - Ta determinacja nie może pozostać na papierze. Konieczne jest kontynuowanie tej walki w pełnej solidarności - podkreślił Erdogan. Dodał, że sojusznicy nie powinni też stosować tutaj wybiórczych kryteriów i walczyć tylko z niektórymi organizacjami terrorystycznymi, ale ze wszystkimi.

Erdogan o rozmowach z Bidenem

Erdogan przekazał również, że podczas swojej środowej rozmowy z prezydentem USA Joe Bidenem, amerykański przywódca obiecał mu, że "zrobi co może" w sprawie wyrażenia zgody przez Kongres na sprzedaż Turcji myśliwców F-16 i modernizację tych maszyn.

Turcja chce kupić te maszyny po tym, gdy została wykluczona przez USA z programu myśliwców F-35, co było z kolei reakcją na zakup przez Ankarę rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400.

Prezydent zwrócił też uwagę na liczne w ostatnim czasie naruszenia tureckiej przestrzeni powietrznej przez greckie samoloty i wezwał do pociągnięcia Aten do odpowiedzialności za te działania.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:asty\mtom

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości