Do wypadku autobusu doszło w środę nad ranem na drodze między miastami Dahab i Nuweiba w Synaju Południowym w Egipcie. Przyczyna wypadku pozostaje nieznana. Na miejsce zdarzenia skierowano 20 karetek pogotowia. W komunikacie w mediach społecznościowych egipskie Ministerstwo Zdrowia informowało rano, że zespoły medyczne z całą mocą pracują na miejscu, a sytuacja jest stale monitorowana.
Początkowo egipskie Ministerstwo Zdrowia informowało, że w tragedii zginęło 16 osób, a 28 zostało rannych. Liczba ofiar jednak wzrosła. Wczesnym popołudniem resort podał, że zginęły 22 osoby, a 28 zostało rannych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Jordanii potwierdziło w komunikacie, że w autobusie znajdowała się grupa obywateli Egiptu i Jordanii. Kilku Jordańczyków straciło życie oraz zostało rannych. Cytowany przez PAP rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór poinformował, że "na teraz" wygląda na to, że wśród poszkodowanych nie ma obywateli polskich. - Są informacje o innych nacjach - zaznaczył.
Południowa część półwyspu Synaj jest popularnym celem turystycznym, zwłaszcza ze względu na nurkowanie w Morzu Czerwonym.
Stacja BBC zauważa, że w Egipcie często dochodzi do śmiertelnych wypadków samochodowych. Tylko w 2025 roku odnotowano niemal 6 tys. ofiar takich zdarzeń. Często za przyczynę wypadków uważa się nieostrożną jazdę i zły stan dróg. W zeszłym miesiącu 18 osób zginęło, a 30 zostało rannych, kiedy dwa pojazdy przewożące pracowników zderzyły się w prowincji Ismailia.