Poseł chciał usiąść na kolanach przewodniczącego. Szarpanina w czeskim parlamencie

TVN24 | Świat

Autor:
akr/kab
Źródło:
PAP

Podczas czwartkowych obrad w czeskim parlamencie doszło do szarpaniny przy krześle prowadzącego posiedzenie. Poseł, któremu wyłączono mikrofon z powodu braku maseczki, próbował usiąść na kolanach prowadzącego obrady i mówić do jego mikrofonu. Interweniowała ochrona. Policja bada, czy zostały naruszone przepisy sanitarne.

Czeska Izba Poselska przedłużyła do 14 lutego obowiązywanie stanu wyjątkowego, który wprowadzono z powodu pandemii COVID-19. Rząd chciał, by nadzwyczajne przepisy obowiązywały do 21 lutego. Według przedstawicieli rządu skuteczna walka z pandemią jest niemożliwa bez przedłużenia stanu wyjątkowego o kolejne 30 dni.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Szarpanina w parlamencie

W trakcie obrad Izby Poselskiej doszło do szarpaniny, a jednego z posłów z sali obrad usunęła ochrona parlamentu.

Spór rozpoczął się, gdy prowadzący obrady Izby Poselskiej, jej wiceprzewodniczący Tomasz Hanzel wyłączył mikrofon na mównicy podczas wystąpienia niezrzeszonego posła Lubomira Volnego, ponieważ nie miał on maseczki.

Volny powiedział wtedy, że usiądzie Hanzlowi na kolana i będzie korzystać z jego mikrofonu, a gdy słowa te zaczął zmieniać w czyny, doszło do szarpaniny. Ostatecznie musiała interweniować ochrona. Przewodniczący Izby Radek Vondraczek wykluczył Volnego z udziału w posiedzeniu.

Policja wyjaśnia, czy doszło do popełnienia przestępstwa przez Volnego i drugiego posła Mariana Bojkę, polegającego na naruszeniu przepisów sanitarnych.

Przeciwko posłom wszczęto także procedurę przed komisją mandatową i dyscyplinarną. Volny stanowczo odrzucił sugestie, że powinien złożyć mandat. Dziennikarzom powiedział, że dostaje mnóstwo SMS-ów od ludzi, którzy zachęcają go do dalszego sprzeciwu wobec obowiązujących ograniczeń przeciwepidemicznych.

Minister zdrowia za pozostawieniem restrykcji

Minister zdrowia Jan Blatny oznajmił, że o odejściu od restrykcji można będzie myśleć dopiero wtedy, gdy w szpitalach liczba pacjentów będzie wynosić trzy tysiące, a nie jak obecnie - ponad sześć tysięcy. Blatny ocenił, że jeżeli ograniczenia będą przestrzegane, to dojście do takich wskaźników zajmie trzy tygodnie. Podkreślił, że mimo spowolnienia epidemii, liczba zakażonych wciąż dziesięciokrotnie przekracza poziom, który uważany jest za bezpieczny.

Premier Andrej Babisz zaapelował do obywateli o większą odpowiedzialność. Zawracał uwagę, że we Francji zakaz wychodzenia z domu obowiązuje już od godziny 18, a w Czechach od 21 i jest często lekceważony. Wyraził zdziwienie, że teraz w podróż służbową wszyscy jeżdżą do "Szpindla", czyli do kurortu narciarskiego Szpindlerowy Młyn w Karkonoszach. W Czechach bowiem hotele mogą przyjmować tylko gości podróżujących służbowo.

Po dyskusji, w której przedstawiciele opozycji przekonywali, że działania rządu są improwizacją i chaotyczną reakcją na rozwój epidemii, Izba Poselska przegłosowała przedłużenie stanu wyjątkowego do 14 lutego.

Taki wniosek zgłosili posłowie partii komunistycznej (KSCzM), którzy usłyszeli od ministra zdrowia pozytywną odpowiedź na postulat o szybsze otwieranie szkół. Posłowie KSCzM opowiadali się także za wznowieniem działalności kurortów narciarskich.

Autor:akr/kab

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: