Na niedzielną mszę do kościoła św. Idziego na praskiej starówce, który jest kościołem polskiej wspólnoty, przyszło więcej niż zazwyczaj wiernych. M.in. dojechali Polacy mieszkający w miejscowościach nieopodal Pragi. Byli też przedstawiciele czeskich instytucji naukowych i kulturalnych związani z polskim środowiskiem.
Z grupą młodzieży
Proboszcz polskiej parafii mówił, że po tym, gdy dowiedział się o śmierci Pawła Adamowicza, był wspólnie z grupą młodzieży pod ambasadą polską w Pradze. - Stojąc tam w milczeniu, przypomniałem sobie, jak 2 kwietnia 2005 roku (w dniu śmierci Jana Pawła II) z inną grupą młodzieży staliśmy w milczeniu w Krakowie na Franciszkańskiej 3. W ciszy. Bardzo wymownej ciszy - powiedział zakonnik. Przyznał, że nie sposób porównywać te dwie postaci, ale jego zdaniem i w jednej i w drugiej sytuacji istotne było poczucie bezradności i potrzeby Boga.
- W ciągu tego tygodnia padło wiele mądrych i wzniosłych słów, wypowiedzianych przez wiele osób. Nie będę ich tutaj powtarzać. Były też słowa niepotrzebne. Niestety, niektórzy wykorzystywali to wydarzenie dla swoich interesów. Wypominali słabości, a wydaje się, że rozwiązaniem jest powrót do tego, co istotne i dobre - mówił o. Kaczmarek. Dodał, że wszystkim Polakom, polskiej wspólnocie w Pradze trzeba życzyć jedności, która zaczyna się "nie przez wypominanie komuś innemu, ale przez usiłowanie zmian w swoim sercu, przez usiłowanie własnego nawrócenia". - To oczywiście jest trudne, ale z Bożą pomocą jest możliwe - powiedział dominikanin.
W poniedziałek w ambasadzie RP w Pradze zostanie wyłożona księga kondolencyjna.
Autor: pqv/adso / Źródło: PAP