Do zdarzenia doszło 6 grudnia w miejscowości Wilkucice Małe. 72-letni mieszkaniec tej miejscowości około godziny 7 zauważył z okien swojego domu błąkającego się po jego polu mężczyznę. Przez dłuższą chwilę obserwował go, widząc, że oddala się w kierunku pobliskiej drogi.
Po upływie dwóch godzin, gdy ponownie spojrzał przez okno, zauważył, że ten sam człowiek nadal chodzi po polu. Mężczyzna w ocenie zgłaszającego sprawiał wrażenie zagubionego. Zaniepokoił go także fakt, że na zewnątrz utrzymywała się minusowa temperatura.
Leżał zmarznięty za balotami słomy
Sam zgłaszający z uwagi na swój stan zdrowia nie był w stanie do niego wyjść, zawiadomił policję. - Skierowani na miejsce funkcjonariusze w Rokicinach - aspirant Łukasz Pakuła i sierżant Piotr Ogłoza - pieszo ruszyli w kierunku miejsca, gdzie zgłaszający po raz ostatni widział mężczyznę. Brodząc w zalegającym na polu śniegu, szukali opisywanego człowieka. Znaleźli go z dala od zabudowań, skulonego na ziemi za balotami słomy. Policjanci niezwłocznie sprawdzili jego funkcje życiowe. Okazało się, że spał. Po wybudzeniu go przez funkcjonariuszy powtarzał, że jest mu bardzo zimno - relacjonuje asp.szt. Aleksandra Cieślak z policji w Tomaszowie Mazowieckim.
I dodaje: - Z uwagi na wyziębienie organizmu policjanci wezwali na miejsce zespół pogotowia ratunkowego, który przetransportował mężczyznę do szpitala. Przed przyjazdem karetki pomogli mu dojść do radiowozu, gdzie okryli go kocem termicznym i zaczęli ogrzewać. Okazał się nim 43-letni mieszkaniec Koluszek. Mężczyzna był trzeźwy. Z jego relacji wynikało, że dzień wcześniej wyszedł z domu, by się przejść. - Sytuacja ta potwierdza, że reakcja świadków ma kluczowe znaczenie dla ratowania ludzkiego życia. Jeszcze raz zwracamy się z apelem, aby nikt z nas nie pozostawał obojętny na los drugiego człowieka - apeluje oficer prasowa tomaszowskiej policji.
Autorka/Autor: pk/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KPP w Tomaszowie Mazowieckim