Tegoroczny marsz przeszedł ulicami Mińska pod hasłami sprzeciwu wobec zapowiadanej przez Łukaszenkę budowy elektrowni jądrowej na terenie kraju.
Jak co roku, trasa pochodu wyznaczona była przez władze, a porządku marszu pilnowała dowieziona autobusami milicja. W tym roku wyjątkowo obyło się bez jej interwencji.
Aleś Michalewicz z Białoruskiego Frontu Narodowego powiedział, że początkowo chodziło o sprzeciw wobec radzieckiej propagandy, która ukrywała prawdę o skutkach awarii. Teraz organizatorzy marszu wyrazili sprzeciw wobec projektów budowy na Białorusi nowej elektrowni jądrowej.
W latach 90-tych w marszach czarnobylskich uczestniczyło po kilkadziesiąt tysięcy osób. Wtedy wielokrotnie dochodziło do starć z milicją.
Dwa lata temu po "Czarnobylskim szlaku" aresztowano liderów opozycji, w tym jej kandydata na prezydenta Milinkiewicza; wszyscy dostali wyroki za udział w "nielegalnym wiecu" - pomimo oficjalnego zezwolenia na pochód. W zeszłym roku milicja pobiła uczestników i aresztowała kilkanaście osób po zakończeniu marszu.
(Czytaj więcej o tragedii w Czarnobylu)
Źródło: APTN
Źródło zdjęcia głównego: aptn