Co ze śledztwem po kradzieży w Luwrze? "Wszystko jest możliwe"

Ciężarówka z wysięgnikiem, którą sprawcy porzucili pod Luwrem
Co mogło stać się z klejnotami, skradzionymi z Luwru?
Źródło: TVN24
Prokuratorka Paryża Laure Beccuau poinformowała o postępach śledztwa w sprawie kradzieży klejnotów z Luwru. Pokreśliła, że według informacji prokuratury nie zostały one wywiezione z Francji. - Wciąż mamy szansę zbadania tropów na poziomie krajowym - przekazała w sobotę.

Ruszyły przesłuchania czterech mężczyzn podejrzanych o dokonanie w październiku kradzieży w paryskim Luwrze. Przesłuchiwana jest także partnerka jednego z nich, uważana za wspólniczkę.

O postępach w śledztwie mówiła w sobotę prokuratorka Paryża Laure Beccuau. - Na tym etapie przesłuchania nie przyniosły nowych elementów śledztwa - przyznała. Zapewniła jednak, że sprawa jest "priorytetowa", a głównym celem jest odnalezienie zrabowanych klejnotów.

Podkreśliła, że prokuratura nie ma poszlak świadczących o tym, że zrabowane klejnoty mogłyby zostać przewiezione przez granicę. - Wciąż mamy szansę zbadania tropów na poziomie krajowym. Wszystko jest możliwe - powiedziała Beccuau.

Przekonywała również, że nawet w przypadku ich wywózki za granicę, trop nie zostanie stracony. Dzięki kontaktom w świecie sztuki śledczy mogą otrzymać sygnały dotyczące siatek paserskich, również za granicą, tłumaczyła Beccuau. Prokuratorka wspomniała także, że gdyby cenny łup został oddany, to byłoby okazaniem "czynnego żalu", co może zostać wzięte pod uwagę w momencie wymierzenia kary. Zapewniła o determinacji służb. - Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. (Śledztwo - red.) zajmie tyle czasu, ile będzie trzeba - zapowiedziała.

Ciężarówka z wysięgnikiem, którą sprawcy porzucili pod Luwrem
Ciężarówka z wysięgnikiem, którą sprawcy porzucili pod Luwrem
Źródło: PAP/EPA/Mohammed Badra

Kradzież w Luwrze

Do włamania do Luwru doszło 19 października zeszłego roku. Dwóch sprawców wtargnęło do Galerii Apolla, w której przechowywane są klejnoty koronne francuskich władców, przez okno balkonowe, dostając się tam z ulicy przy użyciu wysięgnika. Dwóch innych czekało na zewnątrz, by pomóc im w ucieczce. Cała operacja trwała niecałe 10 minut. Podczas ucieczki sprawcy zgubili jeden ze zrabowanych przedmiotów - koronę cesarzowej Eugenii, żony Napoleona III. Reszty klejnotów dotąd nie odnaleziono.

Wartość skradzionych precjozów wycenia się na 88 milionów euro. Historycy sztuki podkreślają jednak, że mają one przede wszystkim wymiar tożsamościowy, który "jest nie do wycenienia".

Włamywacze zostawili na miejscu wiele śladów, które pozwoliły policji na ustalenie ich tożsamości. W listopadzie cała czwórka została aresztowana, a w tym tygodniu rozpoczęły się ich przesłuchania. Prokuratura nadal ocenia, że podejrzani nie mają cech, które pozwoliłyby ich wiązać z przestępczością zorganizowaną.

OGLĄDAJ: Zuchwały skok. To zdradziło złodziei
Ciężarówka z wysięgnikiem, którą sprawcy porzucili pod Luwrem

Zuchwały skok. To zdradziło złodziei

Ciężarówka z wysięgnikiem, którą sprawcy porzucili pod Luwrem
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: