Jak poinformował rzecznik Białego Domu Jay Carney, władze USA mają potwierdzenie wywiadowcze, że numer 2 Al-Kaidy nie żyje. Jego śmierć określił jako "potężny cios" dla organizacji i stwierdził, że "generalnego menedżera" z takim doswiadczeniem trudno będzie zastąpić siatce terrorystycznej.
Śmierć w nalocie
Według źródeł amerykańskich al-Libi zginął w poniedziałek rano w nalocie samolotu bezzałogowego na terytorium plemiennym w Północnym Waziristanie. Także informatorzy w pakistańskim wywiadzie przypuszczają, że al-Libi był wśród siedmiu ofiar ataku; powołują sie oni na podsłuchane rozmowy i relacje z miejsca zdarzenia.Jednak jeden z dowódców w Północnym Waziristanie, powiązanych z cudzoziemskimi bojownikami, zdementował te doniesienia. - Al-Libi nie został zabity. Nie po raz pierwszy mówi się, że zginął. Amerykanie ponoszą ciężkie straty w Afganistanie, więc uciekają się do rozpowszechniania fałszywych informacji - powiedział.
Potwierdzenie ze strony amerykańskiego oficjela zdaje się nie pozostawiać wątpliwości, co do losów numeru dwa Al-Kaidy.
Teraz pozostaje pytanie, czy to wydarzenie wzmocni pozycję USA w sporze z Pakistanem. Władze w Islamabadzie domagają się zakończenia nalotów dronów na swoje terytoria przy granicy z Afganistanem twierdząc, że z powodu przypadkowych ofiar wzmacniają one antyamerykańskie nastroje w kraju.
Numer dwa organizacji
Al-Libi to islamski teolog z dyplomem z chemii, który zdaniem części ekspertów po śmierci bin Ladena stał się drugim co do ważności człowiekiem Al-Kaidy, zaraz za jej obecnym przywódcą Ajmanem al-Zawahirim. W 2005 roku pochodzący z Libii al-Libi zbiegł z amerykańskiego więzienia w Afganistanie, co zdobyło mu uznanie w organizacji.W serii nalotów przeprowadzonych od soboty do poniedziałku na słabo kontrolowane pogranicze Pakistanu, gdzie ukrywają się talibscy rebelianci, zginęło ok. 30 domniemanych bojowników.
Autor: jak//mtom/kdj / Źródło: reuters, pap