Zatrzymania "ludzi z grupy Wagnera" łączone z blogerem. Jego żona to rywalka Łukaszenki w wyborach

TVN24 | Świat

Autor:
tas//now, kab
Źródło:
PAP
Aleksandr Łukaszenka zwołał pilną naradę Rady BezpieczeństwaNIKOLAI PETROV/PAP/EPA
wideo 2/4
NIKOLAI PETROV/PAP/EPAAleksandr Łukaszenka zwołał pilną naradę Rady Bezpieczeństwa

Rosjanie zatrzymani pod Mińskiem są podejrzani o planowanie zamieszek i mogą być związani z opozycyjnymi aktywistami Siarhiejem Cichanouskim i Mikołą Statkiewiczem - podała państwowa agencja BiełTA, powołując się na Komitet Śledczy Białorusi. Żona Cichanouskiego, Swiatłana, jest jedną z najważniejszych kandydatek w wyborach, które odbędą się 9 sierpnia.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO>>>

"Według informacji służb specjalnych jako podejrzanych o popełnienie takiego przestępstwa (planowanie masowych zamieszek) zatrzymano 33 obywateli Rosji, należących do prywatnej firmy wojskowej, grupy Wagnera" - podał Komitet Śledczy, cytowany w czwartek przez państwową agencję BiełTA. Śledczy podali, że zatrzymani "mogą mieć powiązania z Siarhiejem Cichanouskim i Mikołą Statkiewiczem".

Siarhiej Cichanouski to popularny opozycyjny bloger, mąż kandydatki w wyborach na prezydenta, Swiatłany Cichanouskiej. Aktywista przebywa w areszcie z zarzutem planowania zamieszek. Podobny zarzut ma jeden z liderów opozycji Mikoła Statkiewicz. On również przebywa w areszcie.

Swiatłana Cichouska w drodze do siedziby CKW TATYANA ZENKOVICH/PAP/EPA

Według białoruskich analityków, a także zgodnie z sondażami, przeprowadzonymi przez niezależną prasę, Swiatłana Cichanouska jest jedną z najważniejszych kandydatek w wyborach prezydenckich, które odbędą się 9 sierpnia.

Wezwani do siedziby CKW

W czwartek rano Swiatłana Cichanouska, wraz z innymi zarejestrowanymi kandydatami w wyborach, Hanną Kanapacką, Siarhiejem Czeraczaniem i Andrejem Dzmitryjeu stawili się w siedzibie Centralnej Komisji Wyborczej, do której zostali wezwani dzień wcześniej. Na spotkaniu był obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Andrej Raukou. Powodem wezwania było zatrzymanie Rosjan.

- Sekretarz Rady Bezpieczeństwa poinformował nas, że pod Pskowem tworzą się dwie grupy wojsk, które zamierzają wkroczyć na Białoruś - mówił agencji Interfax Andrej Dzmitryjeu. Podobną informację przekazał także inny kandydat, Siarhiej Czeraczań.

Dzmitryjeu powiedział również, że władze poinformowały kandydatów w wyborach o możliwym odłączeniu w kraju internetu w przypadku zagrożenia dla bezpieczeństwa. Według doniesień rosyjskiej agencji TASS kandydat na prezydenta mówił o możliwym ograniczeniu internetu w czasie mitingów wyborczych.

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa z udziałem prezydenta Łukaszenki president.gov.by

Kandydaci w wyborach prezydenckich Swiatłana Cichanouska, Hanna Kanapacka, Siarhiej Czeraczań i Andrej Dzmitryjeu stawili się w czwartek rano w siedzibie Centralnej Komisji Wyborczej, do której zostali wezwani dzień wcześniej. Na spotkaniu był obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Andrej Raukou. Sprawa ma związek z wcześniejszym zatrzymaniem na Białorusi 33 Rosjan z tak zwanej grupy Wagnera, prywatnej firmy wojskowej, walczącej w różnych krajach na zlecenia.

Ambasador wezwany do MSZ

Według białoruskich struktur bezpieczeństwa bojownicy grupy Wagnera, obywatele Rosji, przeniknęli na terytorium Białorusi w celu zdestabilizowania sytuacji przed wyborami prezydenckimi. Ogółem bojowników miało być ponad dwustu. O sprawie poinformowała państwowa agencja BiełTA.

W rosyjskich przekazach pojawiły się doniesienia, że zatrzymani mogli wykorzystać Mińsk jako punkt tranzytowy do przerzutów do krajów Azji i Afryki, a służby białoruskie miały o tym wiedzieć.

Ambasador Rosji w Mińsku Dmitrij Miezencew powiedział w czwartek agencji TASS, że tego dnia będzie rozmawiał w MSZ Białorusi o zatrzymanych pod Mińskiem Rosjanach. Agencja Reutera podała, że ambasador został wezwany do MSZ Białorusi w związku z zatrzymanymi. Wcześniej ambasada Rosji zwróciła się do strony białoruskiej o informacje na temat grupy, zatrzymanej w nocy z wtorku na środę.

Protesty przed wyborami prezydenckimi na Białorusi

Pilnie zwołana narada

W środę do doniesień o zatrzymanej grupie odniósł się sekretarz białoruskiej Rady Bezpieczeństwa Andrej Raukou. - To jest bardzo poważna kwestia. Wyszło jednak tak, że ani po linii Federalnej Służby Bezpieczeństwa, ani rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, ani od innych struktur nie otrzymaliśmy takiej informacji - powiedział Raukou w czasie pilnie zwołanej przez prezydenta Alaksandra Łukaszenkę narady.

CZYTAJ TAKŻE: "Rosjanie z grupy Wagnera" zatrzymani na Białorusi. "Nietypowe zachowanie. Nie pili alkoholu" >>>

Raukou mówił, że podczas narady prezydent wydał szereg poleceń, dotyczących wzmocnienia bezpieczeństwa. Do MSZ zostaną wezwani ambasadorzy Rosji i Ukrainy. Jak powiedział Raukou, co najmniej 14 osób spośród zatrzymanych walczyło w ukraińskim Donbasie. Państwowy Komitet Graniczny ma wzmocnić ochronę granic, w tym granicy z Rosją.

Białoruska milicja w akcji mvd.gov.by

"Snajperzy, specjaliści od materiałów wybuchowych, pracownicy IT"

Kolejną kwestią, którą miał poruszyć prezydent, było bezpieczeństwo imprez masowych, w tym związanych z toczącą się w kraju kampanią prezydencką. - Chodzi o wzmocnienie kontroli przy dopuszczaniu do miejsc masowych zgromadzeń, zapewnienia bezpieczeństwa, kontroli ludzi - powiedział Raukou. Jak wskazał, wynika to z tego, że wśród zatrzymanych byli ludzie "określonych kierunków - snajperzy, specjaliści od materiałów wybuchowych, pracownicy IT".

W czwartek sekretarz Rady Bezpieczeństwa oznajmił, że wobec zatrzymanych Rosjan wszczęto sprawę o przygotowywanie aktów terroryzmu. Powiedział też, że trwają poszukiwania pozostałych bojowników.

Reakcja z Kijowa

Głos w sprawie zatrzymanych zabrało także ukraińskie MSZ. - Ujawnienie obecności na Białorusi najemników, którzy wcześniej wchodzili w skład nielegalnych formacji zbrojnych na wschodzie Ukrainy, świadczy, że są oni wykorzystywani do destabilizacji sytuacji na Białorusi przed wyborami - oceniła rzeczniczka resortu Kateryna Zełenko. - Ukraina od dawna ostrzegała, że najemnicy wchodzący uprzednio w skład sił okupacyjnych na wschodzie (...), są wykorzystywani w innych częściach świata i stanowią poważne zagrożenie - dodała. W komunikacie MSZ w Kijowie podało, że "uważnie obserwuje rozwój wydarzeń na Białorusi związany z zatrzymaniem rosyjskich najemników". "W związku z powstałą sytuacją chcemy podkreślić, że Ukraina rozwija swe stosunki z Białorusią w oparciu o zasady dobrego sąsiedztwa i wszechstronnie popiera jej suwerenność oraz niepodległość" - podkreślił resort. Odnosząc się do sprawy ewentualnej ekstradycji zatrzymanych na Białorusi rosyjskich najemników na Ukrainę, w związku z ich wcześniejszym zaangażowaniem w walki w Donbasie i udziałem w formacjach uznawanych przez Kijów za terrorystyczne, Kateryna Zełenko wskazała, że sprawą ekstradycji oraz innych posunięć prawnych zajmują się służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa.

Autor:tas//now, kab

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TATYANA ZENKOVICH/PAP/EPA