Białorusinki nie odpuszczają mimo zatrzymań. "Kobiety dzielnie stawiają opór"

TVN24 | Świat

Autor:
momo
Źródło:
PAP
Protest kobiet w Mińsku trwa pomimo zatrzymań TUT.by
wideo 2/24
TUT.by Protest kobiet w Mińsku trwa pomimo zatrzymań

W Mińsku w sobotę odbywa się kolejny protest kobiet przeciw sfałszowaniu wyborów prezydenckich i represjom stosowanym wobec opozycji. Jak podają miejscowe media, w marszu uczestniczy około dwóch tysięcy osób. W ciągu około półtorej godziny od rozpoczęcia manifestacji doszło do serii zatrzymań, w tym kilku białoruskich dziennikarek - informują ich redakcje.

Kobiety w Mińsku wyszły na kolejny sobotni protest, by wyrazić swój sprzeciw wobec sfałszowania sierpniowych wyborów prezydenckich, zatrzymań przedstawicieli opozycji, w tym Maryi Kalesnikawej, a także wobec przemocy ze strony milicji i wojska.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Na ulicach, którymi idą uczestniczki protestu, zgromadzili się funkcjonariusze struktur siłowych – w oliwkowych kombinezonach i kominiarkach oraz w czarnym umundurowaniu i w hełmach. Jedni i drudzy nie mają oznaczeń.

Kobiety nie idą stale zwartą grupą – czasem na widok funkcjonariuszy rozbiegają się lub przechodzą na drugą stronę ulicy. Według korespondenta Euroradia w sumie uczestniczek może być nawet około dwa tysiące.

"Tysiące osób bierze udział w pokojowym Marszu Kobiet w Mińsku. Władze groziły uczestnikom wieloletnim więzieniem i bronią palną. Marsz stale zmienia trasę, policja próbuje mu przeszkodzić, co jakiś czas atakuje kolumnę protestujących. Kobiety dzielnie stawiają opór" - relacjonuje na Twitterze białoruski dziennikarz Franak Wiaczorka. 

Zatrzymania protestujących, dziennikarzy i muzyków

Wzdłuż ulic i placów stoją busy i inne samochody milicyjne. Punktowo dochodzi do zatrzymań – do więźniarek i busów funkcjonariusze odprowadzają po kilka osób. Podobnie jak tydzień temu, na krótko zatrzymano 73-letnią Ninę Bahinską. Później opozycjonistkę wypuszczono. Na zdjęciach widać, że zatrzymywani są także mężczyźni. Ogółem podczas protestu zatrzymano już co najmniej 60 osób – tyle nazwisk zebrało centrum praw człowieka Wiasna.

Zatrzymywani są także dziennikarze, w tym Maryja Wajtowicz z Euroradia, Alaksandra Elbaum z TUT.by, Maryja Hryc z Biełsatu i Kaciaryna Karpicka z Naszej Niwy. Wcześniej na krótko zatrzymano jeszcze jedną reporterkę Euroradia, Julię Matuzawą, jednak po kilkunastu minutach została ona wypuszczona. Wszystkie reporterki były w kamizelkach z napisem "Press".

Protest nagrywała również ekipa rosyjskiej telewizji RT i nieoznakowana ekipa telewizyjna, najpewniej z telewizji państwowej. Nie ma informacji o tym, by ktokolwiek z tych dziennikarzy został zatrzymany.

Zatrzymania nie uniknęli także muzycy, którzy w przejściu podziemnym grali piosenki rosyjskiego rockmana Wiktora Coja i "Mury" Jacka Kaczmarskiego.

Autor:momo

Źródło: PAP